środa, 12 listopada 2014

Twoje pierwsze koło

W ostatnich dniach hasło "wylądowała w psychiatryku po poprawce z biochy" (ach, ten środowiskowy żargon) było mi całkiem bliskie.

Tak więc z radością powitałam dzisiejszy problem dnia, mianowicie:

Ech. Tak bardzo nie fair. Koło trwa do dwudziestej, a film zaczyna się dziewiętnasta trzydzieści. Reklamy. Ale dojazd. Nijak nie zdążę. Wrr.

sobota, 8 listopada 2014

Jak skutecznie zabić czas przeznaczony na naukę do kolokwium

 - I może jeszcze powiesz, że będziesz się w ten weekend uczyć?
 - JAK MOŻESZ!

poniedziałek, 28 lipca 2014

Jestem absolutnie zachwycona OKE w Jaworznie

Nie miałam najmniejszego zamiaru ani odwoływać się od wyniku, ani nawet oglądać swoich prac. Z rezultatu byłam względnie zadowolona. Do czasu. W ubiegłą niedzielę wydrukowałam i wysłałam skan podania o wgląd. W poniedziałek odebrałam telefon. Zaproszono mnie do OKE na środę. A takim zaproszeniom się nie odmawia.

Kiedy już doszłam do wniosku, że do Jaworzna najlepiej przez Sosnowiec... Ta wyprawa pretenduje do miana przygody życia. A wycieczki roku to już na pewno.

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Dzień, w którym przybyli bogowie


Z zamiarem napisania posta do tego idiotycznego tytułu nosiłam się od momentu założenia bloga. W końcu stwierdziłam, że nada się tylko do tekstu, w którym opiszę moją radość po otrzymaniu świadectwa z moimi wyśnionymi 97% z biologii i... No właśnie. Nie dostałam takiej kartki.

piątek, 27 czerwca 2014

Wybór uniwersytetu


Konieczność rejestrowania się w systemach rekrutacyjnych przyjęłam z ulgą i podeszłam do tej czynności z ogromnym entuzjazmem. Bardzo nie chciałam zastanawiać się nad tym, co zrobię, jeżeli w piątek dowiem się, że i w tym roku nie dostanę się na lekarski. A rejestrując się, musiałam wybrać konkretne miasta i uniwersytety, na których chciałabym studiować. Z kolei rozważania prowadzące do podjęcia takiej decyzji wymagały założenia, że gdzieś się dostanę (i mogę wybierać). Tak więc - myślenie na ten temat sprawiało mi ogromną przyjemność.

Jakie uczelnie wybrałam?

środa, 11 czerwca 2014

Tekstu o poprawianiu matury zabraknąć nie może

Tak sobie myślę, że post na ten temat może się komuś przydać. A mnie stwarza doskonałą okazję do napomknięcia o październikowym epizodzie ze studiami. I w sumie nadaje się na wstęp do swego rodzaju trylogii.

Jeszcze tylko pozwolę sobie zwrócić uwagę na różnicę pomiędzy 'poprawiać' a 'poprawić' (wciąż nie wiem, czy wolno mi mówić o tym, jak poprawić maturę) i mogę przejść do tematu.

piątek, 30 maja 2014

Trzy książki, które absolutnie musisz przeczytać


I to wcale nie dlatego, że wszystkie trzy traktują o lekarzach.

środa, 28 maja 2014

Jak wybrać studia?

No właśnie. Nieubłaganie zbliża się moment, w którym trzeba będzie zarejestrować się na wybranej przez siebie uczelni i zdecydować na konkretny kierunek. Ale... na jaki?

niedziela, 18 maja 2014

Tak dzisiaj wyglądają matury

Długo zastanawiałam się nad tym, co powinnam zawrzeć w poście o maturach i czy przypadkiem nie wystarczyłaby tylko zachęta do wspólnego ponarzekania na Centralną Komisję. Ale pytanie taty o to, czy zdaję może ustną z fizyki zdecydowanie przekonało mnie do zaczęcia od samiutkiego początku.

sobota, 10 maja 2014

Dopadło i mnie

A już myślałam, że nigdy nie poczuję prawdziwej atmosfery matur. Tego uczenia się na ostatnią chwilę, gorączkowego przeglądania repetytoriów (no okej, robię to spokojnie, a słowo 'gorączkowy' po prostu pasuje do kontekstu), powtarzania, czego się da i tak dalej. Planowania, co i jak zrobić w te 150 minut, żeby wykorzystać je maksymalnie i planowania, co z miliarda odkładanych przyjemności zrobię wcześniej, a co później 'po maturach'.

No i właśnie słucham Eurowizji i zmusiłam się do napisania do Was czegokolwiek. Dzisiaj nawet bez foty, bo aparat daleko, ja mam wszystkiego dość, a wypadałoby zrobić jeszcze kilka zadań. Bo jutro już nie zdążę. A to już pojutrze. Aaa!

poniedziałek, 5 maja 2014

Na chwilę przed maturą

Ile jeszcze zostało? Dwanaście godzin? Chyba mniej. Dużo mniej. No ale chyba polskim się nie przejmujecie.

Jak zachować się przed maturą? Nie wiem, nie jestem wzorem do naśladowania, a w tym przypadku nie jestem nim szczególnie, zaraz Wam o wszystkim opowiem.

niedziela, 20 kwietnia 2014

Co, jeśli nie medycyna? I o co w tym wszystkim chodzi?



Wydaje mi się, że Wy tu wszyscy myślicie, że zostanie lekarzem jest moim głównym, nadrzędnym celem życiowym. I wcale się Wam nie dziwię. Zauważyłam, że większość moich postów, a w konsekwencji - cały blog - można by sprowadzić do słów 'jestem super, bo chcę studiować medycynę'. A to wcale nie jest tak.

Co, jeśli nie medycyna? Im dłużej myślę, tym bardziej wiem, że nic, chociaż o alternatywach dla niej jeszcze porozmawiamy. A tymczasem znów się wygadam, ot-co.

środa, 16 kwietnia 2014

Życie w trybie stand-by



Nie jestem miłośniczką, jestem wrogiem określonych porządków i sztywnych planów. Na kolejny dzień, miesiąc, na całe życie. I ja nie mam takiego planu. Jednocześnie uważam, że trzeba wiedzieć, co chce się w tym swoim życiu robić. Nawet w przypadku braku jakiegokolwiek planu niezbędne jest posiadanie chociaż pośrednio określonego celu. Czegokolwiek, w czego kierunku można zmierzać. Dla zobrazowania:

piątek, 28 marca 2014

O tym, jak się uczę



Pamiętam, jak kiedyś, w błogich czasach wczesnego gimnazjum, w pięknym słońcu wracałam z koleżanką do domu. I ta koleżanka zapytała mnie, ile czasu dziennie poświęcam na naukę. I ja - taki szybki rachunek sumienia. Prac domowych prawie nam nie zadają, a jak już są, to to kwadrans roboty, jeżeli tylko nie szykuje się coś większego uczę się na oknach, chociaż w domu cośtam czasem przeglądam. Ale niczego szczególnego nie robię, sekretnego sposobu nie mam. Nie uwierzyła.
 
W sumie nie powinnam się dziwić, nikt nigdy nie złapał mnie nieprzygotowanej, a gdy nie pamiętałam wiersza, zaczynałam recytować po swojemu, zdobywając przy tym wieloletnią sympatię polonistki. A pod koniec gimnazjum zostałam laureatką jakiejśtam olimpiady. Ech, to były czasy! Koniec wspominania.
 
Po trzech latach licealnej mordęgi (chyba jednak trzeba było zacząć się uczyć) zdenerwowałam się poważnie. Co takiego robiłam w gimnazjum, że wtedy "nauka" była okej, a teraz nie? Pomyślałam, wymyśliłam, opisuję w punktach. Korzystajcie, jak tylko się da.

wtorek, 25 marca 2014

Sprawy organizacyjne



Zapamiętajcie dobrze wygląd, ten blog już nigdy nie będzie tak brzydki. [26 marca: jest już prawie piękny!]
 
Sprawa wygląda tak. Nie jestem w stanie napisać niczego, dopóki szablonu nie doszlifuję i wszystkiego nie uporządkuję. A mam już kilka ciekawych pomysłów, co mobilizuje mnie do pracy i przewiduję zakończenie wszelkich modyfikacji już jutro. I menu z kategoriami będzie działało! I logo będzie mniej paskudne. Tylko że mam problem, bo mój komputer kłamie i nie wiem, co jest białe, a co niebieskie.

czwartek, 20 marca 2014

Skąd pochodzi mit o zombie?

Dawno, dawno temu, w odległej Rumunii żył sobie bogaty hrabia imieniem... A, to przecież nie ta bajka. No więc - dawno, dawno temu, w bliżej nieokreślonym miejscu...
 
A tak naprawdę to całkiem niedawno i w jednym z budynków ŚUM w Sosnowcu.
Dane mi było słuchać bardzo ciekawego wykładu. Nie pamiętam nazwiska docenta i nie jestem w stanie opowiedzieć wszystkiego w tak genialny i ciekawy sposób, jak on to zrobił, ale damy radę. I tak się składa, że pamiętam, z czego to był wykład. Z higieny i epidemiologii. Doszłam do wniosku, że dotyczył czynników stresotwórczych.

poniedziałek, 17 marca 2014

Tak wyglądały moje studia w Sosnowcu [studia - całość]

Sosnowiec to nie miasto, Sosnowiec to stan umysłu. No i nie Śląsk, a Zagłębie. Naprawdę tak jest. Zapamiętaj, ta wiedza może ocalić Twoje zęby.

Niech długość Was nie odstrasza! To tylko suma dwóch postów i zupełnie nowa część na końcu. Zdjęcia na przystawkę, trzydaniowy obiad, rysunek na deser, prawie dokładnie w odwrotnej kolejności.

czwartek, 6 marca 2014

Blogerki kontratakują [studia II]

Zacznij proszę, od {pierwszej części}. Streszczenie? Akcja dzieje się w Sosnowcu. Po więcej - przeczytaj.

wtorek, 4 marca 2014

Liczy się pierwsze wrażenie [studia I]

Sosnowiec to nie miasto, Sosnowiec to stan umysłu. Naprawdę tak jest. Dlatego wcale nie zdziwi mnie niezrozumienie czytelników dla niektórych zdjęć czy fragmentów tego wpisu. 

piątek, 28 lutego 2014

Wygląd jednak ma znaczenie | BloSilesia



Niewtajemniczonym już na wstępie objaśniam. BloSilesia to... to są ludzie. Kilkoro ludzi, którzy postanowili znaleźć i zebrać {tak postanowili?} innych, podobnych sobie ludzi. Czyli blogerów ze Śląska. No i część z tych podobnych sobie blogerów ze Śląska trzy dni temu zebrała się i spotkała w śląskiej stolicy, a ja teraz o tym zebraniu opowiem.

czwartek, 27 lutego 2014

Share Week 2014








Tak, poza moimi własnymi czytam jeszcze blogi innych.

środa, 19 lutego 2014

Ubezpieczenie na studiach, ubezpieczenie po rezygnacji ze studiów


Oraz w przypadku zaprzestania nauki, niepodjęcia studiów lub ich ukończenia. Czyli dla każdego, kto jest w pewien sposób niezdefiniowany. Pomyślałam, że koniec sesji to idealny moment na podzielenie się tymi informacjami z ogółem ludzkości. Zróbmy z tego bloga blog wspierający prawie-studentów!

wtorek, 18 lutego 2014

Hater-free Zone


Odwiedziłam oficjalny facebookowy profil Koena Verweija. Tak, to ten Holender. Na wizji jest przystojniejszy niż na zdjęciach. Dowiedziałam się, że ma piękną siostrę, lubi Irene Wust, dba o higienę, a Polacy przechodzą samych siebie. Kim trzeba być, żeby zapamiętać tego gościa, znaleźć go na Facebooku i na jego Fanpage'u naskrobać po polsku {co bardziej odważni próbowali nawet po angielsku} chamski komentarz?

wtorek, 11 lutego 2014

Gap year


Znasz człowieka, który nie chciałby dostać w gratisie roku wolnego czasu? A ja znam. Choć w tym przypadku "znam" może być pojęciem względnym.

piątek, 7 lutego 2014

Odwet Oceanu, F. Schaetzing [thriller ekologiczny]



Moje zainteresowanie Trójkątem Bermudzkim bezpowrotnie przeminęło w momencie, w którym zostałam absolwentką przedszkola numer sześć. Jakiś czas temu wyrosłam też z większości ciekawostek popularnonaukowych. No więc dlaczego?!

środa, 5 lutego 2014

Jak to jest oblać maturę?



Odebrałam gratulacje od Dyrektora. Uśmiechnęłam się blado i kurczowo trzymałam resztek gasnącej nadziei. Ale tak naprawdę już wiedziałam, czułam to. Wzięłam teczkę ze świadectwem, czekoladki Merci i wyszłam z pokoju.

czwartek, 30 stycznia 2014

Skąd się biorą lekarze?



Czasem trzeba nawiązać do przewodniego motywu bloga. Sprawa ważna, długo się nad nią zastanawiałam. Bo dominuje jeden typ myślenia - lekarzem zostaje się dla kasy. A mnie to nie kręci.

wtorek, 21 stycznia 2014

Gorące, czekoladowe, słodkie

Do wielu rzeczy podchodzę jak do sztuki. Artystyczna dusza ze mnie. Z gotowaniem mam dokładnie tak samo.


Well. Jak widać na załączonym obrazku - chciałam napisać o kawie. Dobrze, że zdecydowałam się ją najpierw przyrządzić, a dopiero potem pisać, bo mokka to jednak nie moje klimaty. Kawa - kawą, czekolada - czekoladą. Ale to nie wina złego przepisu. To po prostu czekolada była kiepskiej jakości, a kawa mało aromatyczna.

sobota, 11 stycznia 2014

Przestańcie mi mówić o maturze!

Bo jeszcze skończy się tak, że naprawdę zacznę się uczyć.