piątek, 7 lutego 2014

Odwet Oceanu, F. Schaetzing [thriller ekologiczny]



Moje zainteresowanie Trójkątem Bermudzkim bezpowrotnie przeminęło w momencie, w którym zostałam absolwentką przedszkola numer sześć. Jakiś czas temu wyrosłam też z większości ciekawostek popularnonaukowych. No więc dlaczego?!

{Przed blogoporządkami ten post nosił tytuł "O co biega z Trójkątem Bermudzkim", stąd wzięły się tu wzmianki i informacje na jego temat.}

Byłam w bibliotece. Pieczołowicie wybrałam kilka genialnych thrillerów prawniczych i medycznych. Zgarnęłam z półki też pierwszą, lepszą, najgrubszą książkę, jaka tam stała. Chciałam zająć nią mamę i w międzyczasie przeczytać pozostałe, genialne pozycje. A munia pyknęła tysiąc stron chyba w tydzień i jakimś cudem udało jej się przekonać mnie do otwarcia tej książki.

No i teraz zonk. Bo wiem, że książki można czytać. Można też je pisać. Ale pisać o książkach? Skądteż wziął mi się ten pomysł...

Ta jest gruba oraz totalnie absurdalna, choć jednocześnie wiarygodna. Wieloryby atakują statki, a homary zabijają ludzi {absurdalna}, natomiast hydraty metanu powodują globalną katastrofę {wiarygodna}. O, już wiem, co z nią jest nie tak! Nie lubię filmów katastroficznych. Tutaj zanosi się na prawdziwy armagedon i chyba dlatego nie mogę jej przełknąć.

Kliknij w zdjęcie, żeby przeczytać opis.
A skoro w tytule nawiązałam do Trójkąta to mogę powiedzieć, czego się o nim dowiedziałam. Istnieje coś takiego jak hydrat metanu {woda + metan, coś na kształt lodu}. Na dnie mórz, gdzie panuje niska temperatura i wysokie ciśnienie, hydrat jest tam stabilny. Ale czasem coś się dzieje i ten "lód" się "topi". W tym momencie rozrzedza wodę, która przestaje unosić statek na swojej powierzchni. Kabum, statek zapada się jak w bagienku. Pewnie ten wydzielający się metan zmienia również skład powietrza i stąd spadające samoloty.

I wcale się nie wymądrzam. Mówię otwarcie, że to nie jest moja autorska teoria. Już ją gdzieś kiedyś czytałam i skojarzyłam z powieścią.

Bez żartów. Ta książka to też thriller {pewnie dlatego jestem w stanie przez nią brnąć}, ale ekologiczny. I napisał ją najprawdopodobniej Niemiec.

Na zakończenie ciekawostka. Przeciętny młody Niemiec nie jest w stanie zrozumieć, jak ktoś w domu może mieć książkę, a już tym bardziej książki. W tym kraju sprzedano dwa miliony egzemplarzy Odwetu Oceanu.

Może ktoś czytał? Albo przeczyta, a jak skończy wróci tu i powie mi, co mam o tej książce myśleć?

A, już wiem jak to się fachowo nazywa. Zblazowanie. Kiedy w połowie czytania mówisz "Trzeba mieć talent, żeby napisać nudną książkę, opisującą koniec świata".
.

9 komentarzy:

  1. Skoro thriller, to być może się za nim rozejrzę w bibliotece. Na razie chcę się wreszcie zapoznać z twórczością Larssona, a ''Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet'' czekają na mojej półce.
    Polecisz może jakieś inne, dobre thrillery?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo różnych, ale Larsson genialny! Uwielbiam całą trylogię. Czytałam też jedną z trzech książek G.M. Forda, których głównymi bohaterami są dziennikarz i jakaś dziwna, niska, czarnowłosa postać. Chyba nawet lepsze była ta od Larssona. Duet Lincoln-Child również lubię, książkę o tytule Architekt, wszystkie książki Grishama... Browna nie tylko historyczne, napisał jeszcze dwie inne. Wymieniać dalej? : D

      Usuń
    2. Widzę, że jesteś dobrze obeznana w takiej literaturze - będę wiedziała, do kogo się zwrócić w sprawie thrillerów :D
      Od Larssona oczekuję sporo, nie przeczę i pozytywne opinie uświęcają mnie w przekonaniu, że się nie zawiodę. A ogólnie nie mam wielkiego doświadczenia w czytaniu thrillerów i dopiero zaczynam ten gatunek poznawać. Czytałam ''Autopsję'' Gerritsen i podobała mi się, ale nie mam wielkiego porównania i trudno mi stwierdzić, czy takim znawcom jak Ty przypadłaby do gustu. Niemniej jednak, autorka ta cieszy się dobrą sławą, więc pewnie coś jest na rzeczy. Carter, Fitzek czy Coben - dużo dobrego o tych panach słyszałam, sama nie ocenię, bo ich powieści dopiero przede mną. Obecnie chyba jednak zacznę książkę czytaną przez moją mamę - ''Śmierć na raty'' niejakiej pani Jackson. Coś średnio to widzę, ale warto sprawdzić, a nuż zostanę pozytywnie zaskoczona.

      Usuń
    3. Kiedyś się te książki czytało : D Ale 90% tytułów nie pamiętam.
      Z Larssonem to jest tak, że wiele osób go kocha, ale sporo nie jest w stanie przeczytać tych książek, nie trafiają do nich. Ja teraz kupię chyba dwie ostatnie części {mam tylko pierwszą} i przeczytam jeszcze raz. Znawcom : D
      My się nie znamy? Taka dziewczyna z Analityki na ŚUM polecała mi tą książkę. Muszę przeczytać. Ale teraz uczę się pilnie i jeszcze pilniej bloguję! Za Cobenem nie przepadam, przeczytałam może 2-3 książki. Daj znać, jak trafisz na coś fajnego ; )

      Usuń
    4. Jeśli nie były godne uwagi, po co zawracać sobie nimi głowę, nie?
      Koleżanka mówiła, żebym się nie zrażała pierwszą setką, bo ponoć trochę nudna. Poczytamy, zobaczymy, na pewno nie odłożę, nawet jeśli początek niekoniecznie mnie zachwyci. Jestem taka wspaniałomyślna i wszystkim książkom daję szansę. Nie uważasz się za swego rodzaju znawcę? :D A ogólnie czytujesz tylko thrillery, czy sięgasz też po coś innego?
      Nie te rejony, zresztą jestem za młoda na studentkę. :D Czytam, póki nie przytłaczają mnie obowiązki, bo ambitne plany związane prawdopodobnie (choć ze mną nigdy nic nie wiadomo, pewność niepewna) z medycyną wróżą sporo nauki, zresztą sama chyba wiesz o tym najlepiej. Dam na pewno.
      Well, narobiłam Ci małego spamu, o ja niedobra.

      Usuń
    5. Pewnie były, tylko ja mam problemy z pamięcią.
      Na samym początku bawiłam się w zgadywanie fabuły, jak zawsze. I powiem Ci, że trafiłam z zakończeniem. Wiesz, ja jestem ekspertem i uważam się za eksperta. Znasz może definicję eksperta?
      Czytam wszystko, lubię też książki historyczne {choć w miarę możliwości fabularne, napiszę o dwóch takich} i reportaże Kapuścińskiego.

      Usuń
    6. Dlatego ja wszystkie przeczytane tudzież do przeczytania zapisuję na koncie na lubimyczytac.pl. Wygoda i porządek.
      Ja chyba nie mam takich zdolności przewidujących, niemniej jednak zgadywać zawsze można. I z jednej strony fajnie jest się domyślić, z drugiej - mówią, że może to umniejszyć przyjemność czytającego. Jak jest, nie wiem. :)
      Definicję eksperta oczywiście znam, chyba że masz jakąś swoją własną interpretację tego słowa.

      Usuń
  2. czytałam!
    choć nie doczytałam...

    ale ogólnie świetna! FAjnie opisane to dno oceanu: to, kt się że tak powiem 'degradowało' i co wprawiało w drżenie jakiegoś naukowca. Hydraty, coś takiego chyba, nie pamiętam. NAdto naukowo momentami trochę, ale przyjemnie, przygodowo, gdy opisywane były ataki wielorybów. I raki były, kt się przyssały do dziobów statków
    o, pamiętam, że jeszcze jakieś jednostki wojskowe na morzu czy coś w tym kształcie musiały bronić wybrzeży przed chyba meduzami albo czymś innym 'oszalałym';-)

    ogólnie natura, która się zbuntowała

    OdpowiedzUsuń

Jedyną zasadą komentowania - motto bloga.
'Piszesz? Pomyśl.'
puszyslawa@gmail.com