piątek, 28 marca 2014

O tym, jak się uczę



Pamiętam, jak kiedyś, w błogich czasach wczesnego gimnazjum, w pięknym słońcu wracałam z koleżanką do domu. I ta koleżanka zapytała mnie, ile czasu dziennie poświęcam na naukę. I ja - taki szybki rachunek sumienia. Prac domowych prawie nam nie zadają, a jak już są, to to kwadrans roboty, jeżeli tylko nie szykuje się coś większego uczę się na oknach, chociaż w domu cośtam czasem przeglądam. Ale niczego szczególnego nie robię, sekretnego sposobu nie mam. Nie uwierzyła.
 
W sumie nie powinnam się dziwić, nikt nigdy nie złapał mnie nieprzygotowanej, a gdy nie pamiętałam wiersza, zaczynałam recytować po swojemu, zdobywając przy tym wieloletnią sympatię polonistki. A pod koniec gimnazjum zostałam laureatką jakiejśtam olimpiady. Ech, to były czasy! Koniec wspominania.
 
Po trzech latach licealnej mordęgi (chyba jednak trzeba było zacząć się uczyć) zdenerwowałam się poważnie. Co takiego robiłam w gimnazjum, że wtedy "nauka" była okej, a teraz nie? Pomyślałam, wymyśliłam, opisuję w punktach. Korzystajcie, jak tylko się da.

wtorek, 25 marca 2014

Sprawy organizacyjne



Zapamiętajcie dobrze wygląd, ten blog już nigdy nie będzie tak brzydki. [26 marca: jest już prawie piękny!]
 
Sprawa wygląda tak. Nie jestem w stanie napisać niczego, dopóki szablonu nie doszlifuję i wszystkiego nie uporządkuję. A mam już kilka ciekawych pomysłów, co mobilizuje mnie do pracy i przewiduję zakończenie wszelkich modyfikacji już jutro. I menu z kategoriami będzie działało! I logo będzie mniej paskudne. Tylko że mam problem, bo mój komputer kłamie i nie wiem, co jest białe, a co niebieskie.

czwartek, 20 marca 2014

Skąd pochodzi mit o zombie?

Dawno, dawno temu, w odległej Rumunii żył sobie bogaty hrabia imieniem... A, to przecież nie ta bajka. No więc - dawno, dawno temu, w bliżej nieokreślonym miejscu...
 
A tak naprawdę to całkiem niedawno i w jednym z budynków ŚUM w Sosnowcu.
Dane mi było słuchać bardzo ciekawego wykładu. Nie pamiętam nazwiska docenta i nie jestem w stanie opowiedzieć wszystkiego w tak genialny i ciekawy sposób, jak on to zrobił, ale damy radę. I tak się składa, że pamiętam, z czego to był wykład. Z higieny i epidemiologii. Doszłam do wniosku, że dotyczył czynników stresotwórczych.

poniedziałek, 17 marca 2014

Tak wyglądały moje studia w Sosnowcu [studia - całość]

Sosnowiec to nie miasto, Sosnowiec to stan umysłu. No i nie Śląsk, a Zagłębie. Naprawdę tak jest. Zapamiętaj, ta wiedza może ocalić Twoje zęby.

Niech długość Was nie odstrasza! To tylko suma dwóch postów i zupełnie nowa część na końcu. Zdjęcia na przystawkę, trzydaniowy obiad, rysunek na deser, prawie dokładnie w odwrotnej kolejności.

czwartek, 6 marca 2014

Blogerki kontratakują [studia II]

Zacznij proszę, od {pierwszej części}. Streszczenie? Akcja dzieje się w Sosnowcu. Po więcej - przeczytaj.

wtorek, 4 marca 2014

Liczy się pierwsze wrażenie [studia I]

Sosnowiec to nie miasto, Sosnowiec to stan umysłu. Naprawdę tak jest. Dlatego wcale nie zdziwi mnie niezrozumienie czytelników dla niektórych zdjęć czy fragmentów tego wpisu.