czwartek, 6 marca 2014

Blogerki kontratakują [studia II]

Zacznij proszę, od {pierwszej części}. Streszczenie? Akcja dzieje się w Sosnowcu. Po więcej - przeczytaj.

akt drugi: Blogerki kontratakują
A wiecie, dlaczego w Katowicach nie kupuje się mieszkań powyżej 4 piętra? Bo można zobaczyć idące na spotkanie blogerki kosmetyczne.

scena I: Czy to już Sosnowiec?
Wsiadam do pociągu Kolei Śląskich, nawet udało mi się dobiec na czas. Umówiłam się z jakąś dziewczyną, coby nie jechać i nie nudzić się samej. Nie zastanawiam się, kto to. Pisała, że jest blondynką i że rozpoznam ją po czarnej torebce. Ona mnie po brązowej, hipsterskiej. Wsiada na jednej z kolejnych stacji i oddycha z ulgą. "Uff, nawet nie wiesz, jak się cieszę, że widzę akurat Ciebie, taką. Bałam się, kogo spotkam."

Rozmawiamy, dowiaduję się, że będzie studiowała architekturę. No, ja też będę studiowała, w Sosnowcu. Rozmawiamy już dość długo, zaczynam się stresować, nie pamiętam trasy ani wyglądu dworca. Pociąg zatrzymuje się, a ja podrywam tyłek z miejsca. Nie, to tylko jakaś Dąbrowa. Następna stacja. Wstaję, ale to jakiś Będzin. Kolejna. Wstaję, szarpię ją, ale to kolejny Będzin. Znów się zatrzymujemy. Tym razem chwytam Kingę za rękę i krzycząc ciągnę w stronę drzwi, ludzie patrzą. No tak, krzyczę o Sosnowcu, a to Będzin Miasto. 

scena II: Czy to już centrum Sosnowca?
Wysiadłyśmy w końcu. Dworzec jak dworzec i tylko moje zdziwienie - duże miasto, jeden peron. No można i tak, idziemy. Wyszłyśmy gdzie nam kazano, zdziwiłam się ponownie. Przed moimi pięknymi oczami rozciągała się spora, jak na duże miasto, pusta przestrzeń. Idziemy dalej, mijamy trochę przyschniętych krzaków, jakiś żwir i resztki murka, prawdopodobnie dawny skwer. W pobliżu stoi szklany sześcian z ogromnym napisem "Casino", dziwna wizja anonimowego architekta. Chyba miało być nowocześnie i awangardowo. Naprawdę, genialnie pasuje do otoczenia. Idziemy dalej i nawet widzimy restaurację, w której ma odbyć się spotkanie. I w tym momencie chodnik się urywa.

Zatrzymujemy się i patrzymy. Przed nami dwupasmowa droga, po naszej lewej też, po prawej wiadukt kolejowy. Chyba lepiej wiaduktem, niż przez drogę, pociągi jeżdżą rzadziej. I nawet ścieżka wydeptana. Obok nas zatrzymuje się jakaś dziewczyna w podobnym wieku. "Ja to Ci mówię, że ona też na to spotkanie. Ale wygląda na wredną zołzę, nie podchodzimy."

"Cześć! Mam na imię Hildegarda, Wy też na to spotkanie?" No nie, czy ona nie czyta mi w myślach? I jakie rurki ma!

Chciałam przedostać się górą, torami kolejowymi, ale nie pozwoliły mi. Wspólnymi siłami odnalazłyśmy skrzętnie ukryte, mroczne, podziemne przejście, a do odpowiedniej salki po wejściu do restauracji doprowadził nas radosny gwar.

scena III: Grunt to dobry klimat.
Czy pod nami jest stypa? Tak! Zrobili nasze spotkanie i stypę w jednym miejscu! Piętnaście przekupek blogerek, lakiery do paznokci i żałobnicy. Nieźle.
E tam, dajcie spokój. Są w salce pod ziemią, tematycznie. Grunt to dobry klimat.
I jeszcze te fioletowe, gipsowe ścianki. 

scena IV: Mamo, spać.
Sosnowiec, typowe podziemne przejście, godzina 22, dwie laski z rękami pełnymi toreb pełnych kosmetyków. Delikatne, nastrojowe światło kilku żarówek, z naprzeciwka niepewnym krokiem podąża dżentelmen, plus-minus pięćdziesięcioletni. "Jakie piękne dziewczyny!" - przesyła mi i Kindze całusa. Dobrze, że z jakiegoś powodu trochę zbacza z trasy i robi to z oddali.

Jesteśmy na dworcu, obok materializuje się roześmiana Hildegarda. Próbujemy kupić jej bilet. Jaka niespodzianka! Kasy czynne są tylko do 17.

Wymieniłyśmy kilka uwag, zaczęłyśmy wąchać kosmetyki, gdy nadjeżdża pociąg plotkujemy jak przyjaźniące się emerytki. W przedziałowagonie obok w najlepsze trwa impreza, strumień piwa na podłodze dopłynął aż do nas. "Wiesz, czytając Twojego bloga ma się wrażenie, że z Ciebie taka zołza" mówi do mnie Hildegarda.

Jeszcze tylko jedno warte wzmianki wydarzenie. Obok siedzi przystojny chłopak, chyba lekko podchmielony. "Ale ja ją tak bardzo, bardzo kocham..." mówi cicho, żałosnym głosem. Ale bym chciała, żeby ktoś mnie tak bardzo, bardzo kochał, komentuję ku ogólnej uciesze. Przystojne towarzystwo wysiada, Kinga i Hildegarda wysiadają, robi się coraz bardziej pusto.

Przed 23, pociąg już prawie na mojej stacji. I nagle - światła gasną, słychać wiwaty. Dość tego. Nerwy mi puszczają, nocny pociąg, żadnych ludzi obok. Jeszcze ukradną mi moje łupy do zrecenzowania. Zbieram manatki, idę na przód pociągu, do ludzi. Pytam konduktora, co się stało i czy pojedziemy. To tylko komputer pokładowy się zawiesił, wystarczy go zresetować. Za dziesięć minut pojedziemy.
Napisałam wtedy, że dobrze, że pociąg nie działa pod Windowsem. Prawdopodobnie myliłam się.
Kurtyna.

Tu też było spotkanie, ale nie to, następne.

Spokojnie, jutro będzie o wiele dłużej. Albo pojutrze, ewentualnie w poniedziałek. Tymczasem... znalazłam stary {opis tego wydarzenia} i zdjęcia.
Wyrobiłam się, jeszcze jest pojutrze! No bo ta lektura, rozdziały o płazińcach i nicieniach, to jest tak wciągające.
Serdeczne pozdrowienia dla {Hildegardy}.
.

7 komentarzy:

  1. Przez Ciebie mam ochotę zwiedzić Śląsk.
    Bo trochę sprawiasz wrażenie jędzy. zołzy. czasami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam, okazja się znajdzie. BloPiwko teraz organizują w Katowicach. Chociaż ja, jako absolutna abstynentka zupełnie się tam nie wybieram, gdyż aktualnie stuprocentowo absorbuje mnie nauka do matury.
      Zawsze, gdy mam dobry dzień i jestem sobą ^^

      Usuń
    2. E... takie atrakcje w ogóle mnie nie kręcą, to nie dla mnie.
      Bardziej widzę siebie jako samotnego odkrywcę tej części Polski, do której jeszcze nigdy mnie nie przywiało.

      Usuń
  2. Wkręciłam się w tą historię,ale muszę wiedzieć więcej :D A polubiłyście się z Hildegardą, czy tak nie do końca? A i musiałaś oczywiście uciąć w momencie, w którym coś zaczęło się dziać- nie prawda?
    Dawaj następną część - prędko!

    OdpowiedzUsuń
  3. Znowu zmroziłaś mi krew w żyłach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O 6 rano chyba niewiele w tym celu potrzeba ; )

      Usuń

Jedyną zasadą komentowania - motto bloga.
'Piszesz? Pomyśl.'
puszyslawa@gmail.com