wtorek, 4 marca 2014

Liczy się pierwsze wrażenie [studia I]

Sosnowiec to nie miasto, Sosnowiec to stan umysłu. Naprawdę tak jest. Dlatego wcale nie zdziwi mnie niezrozumienie czytelników dla niektórych zdjęć czy fragmentów tego wpisu. 

Wesela, stypy, niedzielne obiadki

Prolog
Powiedziałam: Będę studiować analitykę medyczną w Sosnowcu.
Usłyszałam śmiech oraz odpowiedź: To opowiem Ci dowcip. Wiesz, dlaczego w Katowicach nie kupuje się mieszkań powyżej czwartego piętra? Bo widać Sosnowiec.

akt pierwszy: Liczy się pierwsze wrażenie
Powiem nieskromnie, że na liście przyjętych na AM byłam pierwsza, z najwyższym wynikiem. I jak zapewne już się domyślasz - totalnie mnie to miejsce nie satysfakcjonowało. Ale dawało +10 do zadzierania nosa. I nie niosło za sobą żadnych przywilejów, z dokumentami trzeba było stawić się osobiście. Pojechałam więc.

Zapach nowego samochodu, chmurne lato, przyjemny chłodek, twarda kanapa, lekka depresja. Bruce, zdecydowanie zbyt optymistyczny. Jadę i z tylnej kanapy spoglądam przez okno. Nawigacja prowadzi w coraz większe ostępy, ja martwię się coraz bardziej. Brudne domy, krzaki, dziury zamiast dróg. Mijamy na wpół odkryte groby na cmentarnej skarpie. Czujesz klimat? Przejeżdżamy przez ogromne rondoskrzyżowanioniewiadomoco, w końcu lądujemy na zagrodzonej, rozkopanej, jednopasmowej ulicy, a nieznany, damski głos wesoło oznajmia: jesteś na miejscu.

Wysiadam. Rodzice zachwyceni niezwykłą nowoczesnością budynku nie dają nakłonić się do zostania na swoich miejscach, idą ze mną. Krytycznie oceniam mój wygląd i strój, jest źle. Maszeruję z teczką w dłoni, kropi deszcz. Wchodzę. Kolejka, mnóstwo obcych ludzi, parę wrednych z twarzy osób. Pannica w Levisach z miną prawie tak samą, jak moja i ojcem biznesmenem u boku spogląda na mnie z góry. A tak, trzymam teczkę analityki, ona - farmacji. To nic, że zapewne punktów miałam więcej. Przecież ona nie wie. Myślę szczerze: może być nieźle. Wypełniam kartę, dowiaduję się, że trzeba jechać wpłacić 10 złotych w kasie na drugim końcu miasta. Wracamy do samochodu.

Jedziemy w kierunku rondoniewiadomoczego, nagle ktoś z góry zaczyna wylewać wiadra wody. Pod wiaduktem zebrało się dobre kilka centymetrów. Oczyma wyobraźni już widzę zawilgoconą elektronikę i zalany silnik. Mijamy "lekko" podniszczony szkielet budynku, który w zamysłach władz socjalistycznych miał być zapewne supernowoczesnym biurowcem. Z rur na dachu tryskają wodospady brudnej deszczówki. Widok niezapomniany.

Wysiadam, biegnę w deszczu do budynku, którego wygląd sugeruje zachowanie "odwróć się i uciekaj". Ochroniarz i pani w kasie przemiła. Mam rachunek, wracam. Tym razem w drodze powrotnej mijamy ponad stuletnią szkołę, przed którą stoją posągi uczniów bez oczu. Mieli na sobie czarno-białe mundurki. Tata powiedział, że tu uczył się jego kolega. Deszcz, dziwne osiedle, dzieci bez oczu i ten budynek. Sceneria godna horroru.

Przestało padać, dobiegłam do budynku, udało mi się nawet rozbawić pana{!} i panią z dziekanatu. Miło. Wracam. Jedziemy do Ikei, gdzie po raz pierwszy i ostatni w życiu spożywam osławione klopsiki. Jestem wściekła, bo nici z zakupów i kina. I w dodatku to okrutne słońce wściekle i bezlitośnie promieniuje gdzieś w górze. To dopiero koszmar. Kurtyna.


 To ta ulica, z tą szkołą z tymi dziećmi. Przerażająca, nieprawdaż? Szczególnie jesienią.

Jutro kolejna część. Ewentualnie pojutrze.
.

26 komentarzy:

  1. Łał, nie wiedziałam, że idziesz na analitykę medyczną. Ale medycyna to medycyna.
    Sosnowiec taki sobie, jeśli Ci się postarasz to polubisz to miasto i na pewno nabierze ono dla Ciebie barw. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Brrr... Powodzenia, to mało powiedziane :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ah uwielbiam te kolejki przed dziekanatem, zazdrosne pełne nienawiści spojrzenia i wpłacanie na drugim końcu miasta! Jaki to ma sens? Dla pocieszenia napiszę, że chyba w każdym mieście ludzie borykają się z tymi samymi studenckimi problemami:P

    http://explosivemixtureblog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie środkuj tekstu, można dostać oczopląsu przy czytaniu.
      Na blogach panuje taka zasada, wyrzuca się za dodawanie linków do swoich stron. Trafienie na bloga po nicku nie stanowi absolutnie żadnego problemu.
      U nas 200 osób po rozpoczęciu poszło pod dziekanat, po 20 minutach zaczęli przyjmować, po 30 - koniec pracy, trzask, do widzenia.

      Usuń
    2. Mnie ktoś ostatnio zje... yy złoił za to, że zwróciłam komentującemu taką uwagę. Nie sama osoba zainteresowana, tylko anonimowy obrońca uciśnionych :D

      Usuń
    3. Ahahaa! Anonimowi obrońcy uciśnionych są najlepsi. Chyba nawet przed anonimowymi konstruktywnymi hejterami i anonimowymi nierozumiemniczego hejterami.

      Usuń
    4. Jesteśmy początkującymi blogerkami - o ile możemy tak siebie nazwać:) Uczymy się i popełniamy błędy:) Blogowanie 10 lat temu wyglądało trochę inaczej, naturalnym było wrzucanie linku do siebie - ale rozumiem, że teraz to małe faux pas:) Zapamiętam:)

      Usuń
    5. Piszę od 1,5 roku, ale to też podchodzi pod "początkująca blogerka", bo skutki są... no. 10 lat temu też pisałam, komentarz za komentarz i konkursy wygraj komcie na Onecie, to były czasy.
      Zostaje Ci wybaczone i odpuszczone, boś popełniła to nieświadomie i w niezbyt nachalny sposób. Idź i nie ryzykuj więcej, bo są tacy, co za reklamę blokują : D

      Usuń
    6. Zapamiętane i poprawione i biję się w pierś:) Wskazówki zawsze mile widziane:)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Ciekawa jestem w jakim mieście mieszkasz na co dzień? Bo szczerze mówiąc, z opisu horror, a na zdjęciach taki o Śląsk ;p W Bytomiu widziałam gorsze miejsca ; )
    Ale przychylam się do opinii, że Sosnowiec jest bardzo dziwnym miastem. I jak dla mnie wcale to nie jest przesadzone...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie powiem Ci, ale kawałek od Zagłębia w stronę Częstochowy.

      Usuń
    2. No cóż, może ja też nie skumałam posta. Ale dla mnie Sosnowiec to właśnie stan umysłu no i wieczny temat żartów zwłaszcza tu gdzie mieszkam, w sercu, że tak powiem, Śląska :) aczkolwiek jeśli chodzi o plan jak z horroru to Bytom- Rozbark, Bytom- Karb wygrywają : )

      Usuń
    3. Ty akurat {przynajmniej na razie} nie miałaś prawa go skumać ; ) W kontekście wyglądu miasta, no wiesz.
      Nigdy nie byłam w Bytomiu.

      Usuń
    4. No to zapraszamy! Same atrakcje w Bytomiu mamy :D Jest jeszcze lepszy, moim zdaniem, niż Sosnowiec :D Także gdy brak Ci w życiu atrakcji przyjedź na spacer po Bytomiu. Chętnie oprowadzę!

      Usuń
    5. Co Wy wiecie o strasznych miejscach. Hugo w Siemianowicach Śląskich ... Hugo...

      Usuń
  5. Horror, mój ulubiony gatunek!
    Dawaj kolejną część, to bardzo nieładnie przerywać tak kiedy akcja dopiero się rozkręca :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dalej to był już tylko Straszny Film.
      Dwie sprawy:
      1. Byłoby zbyt długo.
      2. Po tych trzech komentarzach widzę, że tą naprawdę mało kto zrozumiał.
      3. Muszę ją napisać.

      Usuń
    2. Przez pół życia ludzie mówili mi, że moje teksty są za długie i muszę się w końcu nauczyć pisać zwięźle bo tego po prostu nie da się czytać.
      Moja odpowiedź zawsze była taka sama: jeśli coś jest napisane dobrze, to nie ma znaczenia czy jest długie. Najwidoczniej problem tkwi w jakości więc to nad tym muszę popracować.

      Nieważne jak długi byłby Twój tekst, czyta się bardzo dobrze.

      Usuń
    3. Wiesz, że dobrze mówisz. I wiesz, że jesteś w mniejszości. I nie wyświetlają mi się w bloggerze Twoje wpisy. I też widzę cdn. Idę czytać. Jestem głodna!

      Usuń
  6. To pisz kolejną część, bo fajnie się zapowiada :)
    jestem ciekawa jak będzie wyglądać moje życie jak się na studia dostanę, a tym bardziej co będzie jak się nie dostanę ;o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W obu przypadkach - nie chcesz wiedzieć. Ale i tak będzie super.

      Usuń
  7. Ale musisz wziąć pod uwagę,że te pannice miały spodnie po 300zł więc to zobowiązuje - ba! - zmusza do zadzierania nosa. Serio. Budynki dotknięte zębem czasu mają swój urok - uczą historii a tak serio będzie można tam nakręcić czwartą część Silent Hilla - w dodatku z mniejszym budżetem. A co do zdjęcia składam reklamację, nie czuję przerażającej atmosfery! Domagam się o doklejenie Pani Magdy. Ewentualnie kota ogarniętego rządzą mordu. Media robią przekłamany szum to blogerkom tym bardziej to przystoi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Magdy? Masz rację, schrzaniłam tymi zdjęciami efekt, powinnam była poczekać.

      Usuń
  8. Pod tym wiaduktem zawsze jest woda, ale od przebudowy to już nie to. Trza by powodzi, żeby naprawdę nie można było przejechać :)
    Miałam jeszcze 2 punkty, ale po Twoim komentarzu, że mało kto zrozumiał, zamknę się i poczekam na ciąg dalszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, napisz. Ja chętnie przeczytam. Poza tym - jeszcze nie da się go zrozumieć do końca.

      Usuń

Jedyną zasadą komentowania - motto bloga.
'Piszesz? Pomyśl.'
puszyslawa@gmail.com