niedziela, 20 kwietnia 2014

Co, jeśli nie medycyna? I o co w tym wszystkim chodzi?



Wydaje mi się, że Wy tu wszyscy myślicie, że zostanie lekarzem jest moim głównym, nadrzędnym celem życiowym. I wcale się Wam nie dziwię. Zauważyłam, że większość moich postów, a w konsekwencji - cały blog - można by sprowadzić do słów 'jestem super, bo chcę studiować medycynę'. A to wcale nie jest tak.

Co, jeśli nie medycyna? Im dłużej myślę, tym bardziej wiem, że nic, chociaż o alternatywach dla niej jeszcze porozmawiamy. A tymczasem znów się wygadam, ot-co.

Dziś udało mi się stworzyć (i wypowiedzieć!) pewną złotą myśl, mianowicie: Ja nie straciłam tego roku. Straciłabym go, gdybym poddała się teraz, po ewentualnej porażce. A gdybym zdecydowała się na poprawianie matury po raz drugi i odniosła sukces, to te dwa lata nie byłyby marnotrawstwem, a dobrą inwestycją. Żelazna logika, w ten sposób mogę tłumaczyć się w nieskończoność. Tylko po co?

Wiem, że nie wytrzymam w domu kolejnego roku. Dlatego w tym roku maturę napiszę wystarczająco dobrze.

Ech, ta moja paskudna tendencja do pisania o niczym. Już od dawna chcę Wam opowiedzieć, dlaczego i w jaki sposób zdecydowałam się na ten, konkretny kierunek studiów. (Tak na dobrą sprawę nikt tu jeszcze nie mówi o zawodzie i karierze po studiach, to jest cel majaczący w oddali, ale wciąż zbyt niewyraźny. Tym bardziej dla kogoś, kto ma -5,5 dioptrii na obu oczach i regularnie o 23.30 zaczyna pisać coś na laptopie.). Troszkę już o tym [pisałam], ale jak tak wracam do tamtego posta... Nie, trzy miesiące temu byłam jeszcze okropną małolatą.

No więc wyglądało to tak, że koleżanka zapisała się na olimpiadę z biologii, w gimnazjum. A ja nie chciałam być gorsza. (Taa, wtedy małolatą nie byłam, wcale.) Też się zapisałam, obie zostałyśmy laureatkami. No i chemię też w tamtych czasach lubiłam. I jednocześnie najbardziej tej chemii i biologii nie cierpiałam, uwielbiałam polski, interesowałam się historią, historią współczesną i wosem. Ale że miałabym iść na pol-hist? Niee. Ktoś, kiedyś, musiał zapytać mnie o plany zawodowe. A ja naturalnie musiałam odpowiedzieć, że chcę zostać lekarzem. Bo to takie studia uznawane za najbadziej prestiżowe po biol-chemie. Czyli muszą być te i za każde inne pięknie dziękuję.

No i jeszcze jedna sprawa. Jak zostać lekarzem - to wie raczej każdy. Idzie się do liceum, uczy się tej biologii i chemii, pisze się dobrze maturę (he, he), studiuje, robi specjalizację, ale to już odległa przyszłość no i potem pracuje się z ludźmi. I jest się autorytetem, to fajne.  Aaa, jak zostać strategiem wojskowym? Tym sposobem wykluczyłam większość możliwych ścieżek kariery. Taka antropologia - nie dość, że ostatnio nie znalazłam takiego kierunku, to jeszcze nie wiadomo, co można po tym robić. Jeszcze mnóstwo innych podobnych pomysłów wymyślałam. No i dobrze, przynajmniej mogę sądzić, że wybrałam ten najlepszy. A odrzuciłam również dziennikarstwo. I psychologię, ze względu na nadmiar absolwentów.

Pisałam o tym, że podoba mi się profil zawodu. Właśnie kontakt z ludźmi, dynamizm i brak nudy. Mam nadzieję, że będzie mnie to kręciło również za te czterdzieści lat.

I skoro już mamy Święta, taki dobry czas na refleksję i skoro tak już to wszystko opisuję, to napiszę jeszcze, skąd pomysł na ten blog. Najpierw (pomijam fakt posiadania bloga urodowego) chciałam zostać blogerką lifestylową i pisać o wszystkich fajnych rzeczach, ale okazało się, że nie ma o czym, a moje kontrowersyjne, zabawne tematy były niekontrowersyjne i niezabawne, a zwyczajnie głupie. Ale przyszło mi do głowy, że świetnym tematem do rozważań może być medycyna. A, że na razie niewiele o niej wiem, to mogę sobie tu opisywać wszelakie moje przemyślenia.

Bo blog postanowiłam podzielić na trzy etapy, rozdziały. Jeden przedstawiałby mnie przed studiami, drugi traktowałby o studiach na kierunku lekarskim (ostatnio postanowiłam, że nie tylko  tych), a kolejny zawierałby tematykę stricte medyczną, ale ogólnodostępną i przedstawioną w ciekawy sposób. No taką interesującą dla wszystkich. I tego planu mam zamiar się trzymać. A Wam pozwalam zwracać mi uwagę, ale tylko wtedy, gdy napiszę coś niekontrowersyjnego, niezabawnego i głupiego.

Podsumowując, na razie chcę dostać się na studia. A potem zobaczymy. Może nauczę się języków i zostanę lekarzem na statku wycieczkowym, może w Afryce, może w klinice, może profesorką. Niestety zbyt mało wiem o tym, co po ukończeniu studiów mogę robić i jak to zrobić. Ale się dowiem. I wtedy Wam powiem, a teraz przyznam się do czegoś jeszcze. Fajnie byłoby, gdybym przy okazji została znaną blogerką.

Wesołych Świąt!

28 komentarzy:

  1. Znaną blogerką już zasadniczo jesteś :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasadniczo uznaję się za blogerkę, ale totalnie nieznaną (przez większość Internautów polskich, o ogólnoświatowych nie wspominając). I właśnie to chciałabym zmienić. No ale z czym do ludzi!

      Usuń
  2. Masz bardzo zdrowe podejście i szalenie życzę Ci dostania się na te studia :) Potem przez co najmniej dwa lata czeka Cię wysłuchiwanie pytań typu "co po studiach?"/"a jaką specjalizację wybierasz?" i cierpliwe odpowiadanie, że jeszcze nie wiesz ;) Potem, gdy na III roku kończą się tzw. przedmioty podstawowe, a zaczynają kliniki (czyli zajęcia z pacjentami na oddziałach) pomału zaczyna się coś klarować, choć głównie drogą eliminacji :P Po bloku z kardiologii dowiadujesz się, że nie chcesz być kardiologiem; po bloku z chirurgii wybijasz sobie z głowy chirurgię itd. :D

    I zgodzę się z koleżanką z góry - znana to już jesteś! Na Twoim miejscu uzupełniłabym, że chcesz być znaną i WPŁYWOWĄ blogerką, bo ja do Ciebie trafiłam bodajże od Wiedźmy (czyli dla mnie wprost z panteonu), a zasadniczo mam wrażenie, że na Bloggerze jesteś mocno wszędobylska, a na pewno bardzo udzielasz się na większości obserwowanych przeze mnie platform :P Także fejm już jest (przynajmniej wśród tych, dla których blogi to merytoryczna treść, a nie tylko rozdania, haule i tagi), teraz jeszcze tylko hajs musi zacząć się zgadzać! ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz? Ja próbowałam w taki sposób, jak z wyborem leku i doszłam do wniosku, że specjalizacja z chirurgii lub czegoś innego, równie ciężkiego, ale żal marnować zdolności manualne, no a potem oczywiście II stopień. Ale to tak strasznie odległa przyszłość!

      No właśnie chcę to wszędobylska zamienić na znana, w moim odczuciu to zupełnie coś innego. A gdyby jeszcze hajs się zgadzał... : D I bycie wpływową, marzenia. A nie od Italiany?

      Usuń
  3. A ja w szóstej klasie byłam na finałowym etapie jakiegośtam polonistycznego konkursu, no i wbiłam sobie do głowy, że to znak, by iść w tym kierunku. Na co dokładnie, bladego pojęcia nie miałam, ale przez pewien - na szczęście niedługi - czas żyłam w przekonaniu, że w liceum będę humanem. A potem dopadły mnie bloggerki kosmetyczne i wciągnęły w świat składów, demoralizatorki :D Polubiłam chemię, bo trochę praktyczno-kosmetycznych wiadomości wyciągnęłam, i uznałam to za coś fajnego {chemiczka pokazała aspirynę, no kto wiedział, że to kwas acetylosalicylowy, no ja}. Ale jeśli chemia, to albo szkoła {brońborze}, albo farmacja. A w handlu - lekami, ale handel to handel - tkwić nie chcę, siedzenie za ladą w aptece to jednak nie to, czego od siebie oczekuję. Oh, wait, a może by tak nawrócić się na biologię i dać upust skłonnościom masochistycznym, męcząc się na medycynie? Doskonale. I tym oto sposobem pójdę na biol-chema, a potem założę kitel - ten studencki profesjonalizm - i wykształcę się na lekarkę. Ale pisać nie przestanę, a w życiu. I pewnie zawsze będę czytać więcej niż niejeden human.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłoby być nieco ciężej, niż z pracą w aptece, ale w ostateczności farma to nie tylko praca za ladą. No i jeżeli to naprawdę Cię interesuje, może warto się rozejrzeć i dowiedzieć czegoś więcej? Na analityce też jest sporo chemii, a i zarobki w GB podobno wysokie.

      Czytasz teraz coś ciekawego?

      Usuń
    2. Po farmie rekrutują na przykład do firm kosmetycznych - ja studiuję na Pomorzu i wiem, że na dniach farmacji byli przedstawiciele AA, Ziai czy L'Biotiki, bo to są właśnie firmy z północnej Polski. Gdybym była na farmacji to marzyłabym pracy dla Sylveco na przykład :D

      Nie mówiąc już o pracy nad lekami - Polfa, Jelfa itd. to też niesamowicie ciekawe ścieżki rozwoju!

      Usuń
    3. Okej, to o aptece było trochę bardzo sztampowe. Zdaję sobie sprawę, że istnieją różne ścieżki rozwoju, lecz co ja tam mogę na razie o chemii wiedzieć, póki co widzę zaledwie wierzchołek góry lodowej, jaką jest ten przedmiot. Zresztą na chwilę obecną - i tak, mam nadzieję, pozostanie - widzę siebie jednak w medycynie. Bardzo absorbujące, no i ten - wspomniany przez Ciebie - dynamizm.

      Kończę Miasto Popiołów, czyli taka młodzieżowa fantastyka. Okej. A jutro się wezmę za Dwie królowe {bo ja lubię tematykę Henia-od-sześciu-żon} albo W imię miłości {bo ja lubię tematykę trochę tabu}. Z thrillerami coś u mnie słabo, choć ostatnio czytałam Niewinnego, który był dość przeciętny, ale przyjemny w odbiorze, a więc na pewno będę chciała zobaczyć, czy Coben potrafi napisać coś lepszego. A ''Śmierć na raty'' to taka naprawdę, naprawdę średnia, raczej mało warta uwagi, książka. Na półce czeka Grisham, znowu Coben i wciąż Larsson.

      Usuń
  4. Dużo tego 'może' :D Ale dostaniesz się na te studia. Ja też się dostanę, jak zdam maturę, na swoje. Wiem o tym, bo jest spadek i nas przyjmą i koniec! kurde.
    No i tak, masz bloga czysto medycznego, ale to dobrze. Ile można wkółko czytać o kremie do dupy i o pomadkach, dajcie spokój. Bloggerek kosmetycznych jest dużo, a nawet bym powiedziała, że za dużo. Ale jak sobie są, to niech sobie bloggują :)
    Tobie również Wesołych :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze będę walczyć o odróżnienia blogerek kosmetyczno-urodowych od tych rozdaniowo-recenzenckich, piszących o pomadkach i kremach do dupy (wyszczuplających pośladki, czy leczących hemoroidy?). Kurde.
      ; )

      Usuń
    2. Puszy, you made my day tym commentem :D

      Usuń
  5. Nie jestem teraz na bieżąco - jakie w tym roku 2014 są zasady naboru na lekarski?

    J. angielski, matma, bio, chem, fiz - rozszerzone? Wszędzie?
    Czy można składać na wszystkie uczelnie jak "za moich czasów" czy tylko na jedną?

    Wiem, że wiele osób "gardzi" takim podziałem, ale są uczelnie, które łatwiej jest skończyć, po prostu - i na pewno powyższy obrazkowy ŚUM w Katowicach do nich nie należy, polecałabym Ci Puszysławo trzymać się od niego z daleka. Za to Zabrze polecam, jest diametralnie inne.

    BTW Czy roważasz może niestacjonarny lek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na większość wystarczy (rozszerzona) biologia i chemia, czasem chemia wymienna z fizyką, czasem biologia i chemia i matematyka podstawowa/rozszerzona, w Łodzi 2 z 4 - bio, chem, mat, fiz. Składać można na wszystkie uczelnie, przy czym rejestracja przed złożeniem papierów, a często także przed poznaniem wyników to koszt w wysokości kilkudziesięciu złotych.

      Nie gardzę takim podziałem, ale o moim liceum też mówili bardzo źle (a było świetnie) no i staram się wierzyć w te bardziej pozytywne opinie. Mój kolega, aktualnie na I roku, bardzo sobie chwali. No i mam jeszcze powody osobiste i ekonomiczne no i jakoś tak przywykłam do Katowic. Studiowałeś/aś może na leku w którymś z tych miast?

      Rozważałam, ale nie do końca na poważnie. Zbyt wysokie koszty.

      Usuń
  6. O rety, rety! Jestem na podobnym etapie! Piątka :D Może poza jedną kwestią do matury zostało mi 11 miesięcy szkoły, ale wiem, że chcę być w przyszłości związana zawodowo z medycyną. Co prawda nie wiem jak to będzie, bo nie cierpię chemii.. i jestem z niej ostatnim głąbem, ale uwielbiam biologię! I nie mam pojęci czy na pewno iść na lekarski czy dać sobie spokój i czy zdawać tę rozszerzoną chemię czy nie! Tyle pytań! Brak odpowiedzi! Chyba po to jest czas wolny! Na refleksję!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co? Myślę, że warto ją zdać choćby dlatego, że akurat na lekarskim (chyba) jest niewiele chemii. A na reszcie medycznych raczej można się jej spodziewać.

      Usuń
  7. Życzę Ci żebyś została tym lekarzem i przy okazji innych (mam na myśli mnie, tez mi się marzy medycyna) nakierujesz na prawidłową drogę. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim wypadku i ja życzę Tobie zostania tym lekarzem!

      Usuń
  8. Lekarz to fajny zawód - ale totalnie nie dla mnie. Krew, i inne wydzieliny nie działają na mnie dobrze (nie żebym miała nie wiadomo jakie reakcje odrzucające, ale jednak:P) Trzeba mieć wielką determinacje, że skończyć szkołę medyczną - trzymam kciuki!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do niedawna byłam totalnie niewrażliwa (studiowałam, ale no okej, z pewnej odległości, aczkolwiek niewielkiej, bom krótkowidz) wnętrze szczura. A właściwie jego połówki, bo tyle zostało po kociej uczcie. A wczoraj czułam się tak, jakbym miała zaraz zemdleć. Na widok estetycznego szwu na ekranie telewizora... Wariuję.

      Usuń
  9. A ja w gimnazjum byłam na rejonowej historii i wojewódzkim kolejnego z historii (takie ciut ciut mi zabrakło do centralnego) i mi się ta historia ubzdurała i tak o to wylądowałam na humanie, a potem to już poszło i marzenia o medycynie i rok w domu, i teraz odliczanie, a potem? A potem zobaczymy - jak się uda to będzie super, jak się nie uda, to cóż... wtedy będziemy kombinować co zrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krowa Cię zdradziła. Warszawa i historyczna szkoła, chciałabym!
      Ja nie wiem. Ale wariuję, a jeżeli się nie uda, to całkiem zwariuję.

      Usuń
    2. A w ogóle to postanowiłam założyć własną partię polityczną i zostać premierem, ale wewnętrzny głos podpowiada mi, że najpierw studia medyczne.
      : D

      Usuń
  10. Masz rację, wszystko po kolei. Ja jak nie zostanę lekarzem lub innym wybitnym naukowcem, to chyba muszę iść na PWST, w końcu trzeba się jakoś w ten kanon sław ze szkoły wpisać :D, bo póki co to ja tylko o nich opowiadałam, jak oprowadzałam wycieczki, a tutaj za jakieś x lat, to przewodnicy będą o mnie opowiadać (dobra, chyba już za mocno się rozmarzyłam).

    OdpowiedzUsuń
  11. Witaj! Do napisania tego komentarza skłoniło mnie zdjęcie u góry posta. Jestem na farmacji w Sosnowcu (O.o) Po maturze nie dostałam się na medycynę, ani na jakikolwiek inny kierunek medyczny i także poprawiałam. Chodziłam wtedy do technikum farmaceutycznego przez rok, co zmotywowało mnie do poprawy matury z chemii. Poprawiłam ją i jestem na farmacji. Kochana, coż mogę Ci powiedzieć? Rób swoje, plan masz fajny ;) Zrezygnowałam z dostania się na medycynę za wszelką cenę, i wybrałam ŚUM. Chcę Ci powiedzieć, że jakkolwiek by Ci nie poszło, to odradzam ta uczelnię. Nie wiem jak inne wydziały, ale Farmaceutyczny jest okropny. Nie będę wchodzić w szczegóły, ale był to jeden z moich gorszych wyborów, mogłam wybrać Kraków lub jakikolwiek inny uniwerek w Polsce. Farmacja - fajny zawód, fajny kierunek, ale do cholery nie tutaj!

    Życzę Ci szczęścia, pomyślności i rozumu Kochana ;)
    i pisz nadal ;)
    Panini

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz, te tutaj czytam z nieporównywalnie większą przyjemnością, niż te na urodowym. Słuchaj, zdjęcie u góry jest z Sosno, bo też studiowałam tam na Farmaceutycznym i jak najbardziej wybieram się na ŚUM, do Kato. Przeżyjemy, wszystko jest dla ludzi. Mam nadzieję...
      No, rozum się przyda. Potrzebuję go prawie tak bardzo, jak szczęścia. W końcu jestem blondynką.

      Usuń
  12. Miejmy nadzieję, że w Kato jest lepiej niż w Sosno. Powodzenia ;)) a tak z ciekawości, to kiedy tu studiowałaś? ;> Panini

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W październiku 2013. Myślę, że niestety jest podobnie. Przy czym lek ma trochę lepiej ułożony plan, bo więcej przedmiotów musieli upchnąć. Chociaż i tak chyba nie obyło się bez przerw 'teleportacyjnych', czyli w 15 minut na drugą stronę miasta. Ale zawsze można się dogadać, na analityce przesuwaliśmy sobie zajęcia i po jakimś czasie było bardziej znośnie.

      Usuń
  13. Widzę, że mamy podobne podejście do życia :) Też chcę być w przyszłości panią dohhtor, a pracy innej niż w szpitalu sobie nie wyobrażam. Głośno tego nie mówię, nie widzę sensu robienia z tego szumu wśród znajomych - "patrzcie jestem suuper, chcę iść na lekarski!", ale mimo wszystko wiedzą, że mam takie zamiary. Nie dostanę się za pierwszym razem? Poprawimy maturę, nie ma co się załamywać. A jak jednak nie lekarski, to pielęgniarstwo. Mam takie alternatywy, ale tam głęboko w środku wiem, że chyba będę próbować do skutku. O marzenia trzeba zawalczyć. Bo możliwość wykonywania tego zawodu to moje marzenie, nie wiem czy inni tak mają, że "marzą o pracy", nie wiem czy to zdrowe podejście, czy nie... ale tak mam i koniec :) Będę tu jeszcze zaglądać i Cię odwiedzać, trzymam za Ciebie baaardzo mocno kciuki, pani doktor! :D

    OdpowiedzUsuń

Jedyną zasadą komentowania - motto bloga.
'Piszesz? Pomyśl.'
puszyslawa@gmail.com