środa, 16 kwietnia 2014

Życie w trybie stand-by



Nie jestem miłośniczką, jestem wrogiem określonych porządków i sztywnych planów. Na kolejny dzień, miesiąc, na całe życie. I ja nie mam takiego planu. Jednocześnie uważam, że trzeba wiedzieć, co chce się w tym swoim życiu robić. Nawet w przypadku braku jakiegokolwiek planu niezbędne jest posiadanie chociaż pośrednio określonego celu. Czegokolwiek, w czego kierunku można zmierzać. Dla zobrazowania:

Statek wypływa z portu. Jak duży jest statek w porównaniu z powierzchnią mórz, wie chyba każdy. (Totalnie nie zwracajcie uwagi na filozoficzno - idiotyczny wydźwięk przykładu.) Wyobraźmy sobie teraz trzy hipotetyczne sytuacje, precyzujące to wydarzenie:

 1. Dobrze zaopatrzony statek wypływa z portu i płynie, ale jego kapitan nie wie, dokąd chciałby dotrzeć.
 2. Statek wypływa z portu z określonymi towarami i zdyscyplinowaną załogą na pokładzie, a kapitan spisał i po stokroć przeanalizował misterny plan zaplanowanego przez siebie, znanego szlaku handlowego.
 3. Statek wypływa z portu z żądną przygód załogą, a kapitan ma zamiar szukać lądu na zachodzie.

Kto, mimo sporego potencjału nie ma szans na osiągnięcie czegokolwiek? Kto może czuć się najpewniej? Kto może zyskać najwięcej, ale jednocześnie czuć się wolnym?

Tak, to było jak najbardziej obrazowe i mam wrażenie, że całkiem trafne porównanie. Niestety. No bo ilu znasz ludzi spoza 'grupy I'? Ba, do której możesz zakwalifikować siebie?

Ach tak, nie do pierwszej? A ja przez cały czas słyszę 'mi się nie uda'. 'Inni mają lepiej.' 'Życie nie jest sprawiedliwe.' 'Za komuny było lepiej.' 'Tobie zawsze wszystko się udaje.' 'Za komuny było lepiej, bo każdy miał pracę.' 'Ty jesteś przebojowa, przebojowym się udaje.' Udaje mi się? Co mi się udaje? I skąd wiesz, że Tobie się nie uda? Co Ty w ogóle chcesz robić, masz zamiar iść na studia? 'No.' A na jakie? 'Nie wiem'. No to po co Ci studia? 'Bo teraz nawet od sprzątaczki chcą papierka!'

A może i od sprzątaczki chcą. Ale kto będzie wymagał papierków od Prezesa Firmy? No przecież nie będzie ich żądał sam od siebie. Dygresja.
 
Dobrze, może w końcu opowiem o tym, o czym opowiedzieć planuję od samego początku.
 
Abstrahując od dorosłych, mówiących, jak to w kraju jest źle i jak im jest nie dobrze, spędzających pół życia na kanapie. Kim jest młody człowiek, nastolatek, który mówi 'za komuny było lepiej'? Czego chcą Ci wszyscy ludzie, którzy idą do liceum, bo w zawodówce i technikum trzeba od razu wybrać profil (no i trochę wstyd), a tu można kształcić się ogólnie. A że po liceum trzeba na studia? I że co, że wybierzesz je, jak dostaniesz wyniki matur? Na co czekają, na oklaski, gwiazdkę z nieba, księcia z bajki, arabskiego szejka, posadę sekretarki w gabinecie Prezesa Firmy?

To w ogóle ciekawa sprawa jest, te wszystkie profile w liceach. No bo przecież nie ma już klas ogólnych. Tak więc na:
 - mat-fiz trafiają ludzie, którzy chcą mieć pracę po polibudzie
 - biol-chem - ludzie którzy chcą mieć pracę (zazwyczaj chcą zostać lekarzami lub farmaceutami), więc nie wybrali pol-biolu i nie cierpią maty i/lub fizyki, więc nie wybrali mat-fizu
 - pol-biol - ludzie, którzy niczego nie lubią, ale chcieli iść do liceum
 - pol-hist - ludzie, którzy nie rozumieją przedmiotów ścisłych i, czy ja wiem, uważają, że byliby świetnymi filozofami? albo dziennikarzami
 - mat-geo - zauważyłam, że często ludzie z pomysłem i głową na karku
 - językowy, europejski i tym podobne - ludzie 'ambitni', przyszli Prezesowie Firm, ewentualnie Prezeski
 
Rozmawiałam z ludźmi, wtedy jeszcze nie sądziłam, że wyniki mojej 'ankiety' przydadzą mi się w trakcie pisania tekstu na 'blog'. Na początku trzeciej, ostatniej klasy liceum, przed maturami, a nawet po maturach zadawałam im pytania o plany i w ogóle. Byłam ciekawa, przez cały czas miałam miliardy pomysłów na siebie i szukałam kolejnych. O odpowiedzi 'a poczekam na wyniki' już wspominałam. Ale mam taką koleżankę. Dość bliską, jest raczej normalną, inteligentną osobą. Ładną w dodatku, mogłaby pracować w modelingu. I już po wysłaniu wszystkich moich zgłoszeń, otrzymaniu wyników etc. zapytałam, gdzie wysłała podania, na jakie kierunki. A ona odpowiedziała mi, że nigdzie, że przecież ma czas do września, więc o co ja w ogóle pytam. (dla niewtajemniczonych: część uniwersytetów już wtedy nie rekrutowała, w innych rekrutacja kończyła się za około tydzień)

Trochę się rozwlekłam, więc o tym, skąd wytrzasnęłam 'pomysł na siebie' opowiem... może następnym razem?
 
Ale wracając do tytułu, życia w trybie stand-by. Rozglądam się wokół i jestem absolutnie przerażona. No bo dobrze, rozumiem, że jesteśmy młodzieżą i poszukujemy własnej drogi. Ale cholera, oni jej nie poszukują. A przynajmniej nie sprawiają takiego wrażenia. Jakiekolwiek ideały, przekonania, czy ja się za dużo książek naczytałam, czy to wszystko zniknęło? Jeżeli ktokolwiek ma jakikolwiek cel, to chce żyć dostatnio. Najlepiej w stylu... blogerek? Lans.
 
I sama nie wiem, co jest gorsze. Czy egzystencja będąca egzystencją samą w sobie, czy ta oparta na chęci wyróżnienia się, bycia lepszym i podziwianym, obiektem zazdrości. Która wydaje mi się być aktywną tylko w teorii, bo wciąż opiera się na 'tu i teraz'. A także na jakiejś dziwnej ignorancji i... wypieraniu z umysłu planowania przyszłości?

Ale w sumie chyba nie mam czemu się dziwić. Bo gdy patrzę na dorosłych to widzę tylko takich, którzy chcą być lepsi, chcą być uważani za lepszych, ewentualnie cwaniakują, żeby być lepszymi albo takich, którzy egzystują, narzekając na tych pierwszych. Pozytywne wzorce? Pewnie są. Ale wszyscy wiemy, jak ogół (słynny plebs?) traktuje tych, którzy w jakikolwiek sposób wyróżniają się. Tym bardziej, jeżeli postępowanie tych jednostek skłania ogół do rozważań, do zastanowienia się nad sobą i wymusza zmianę jakże wygodnego i prostego sposobu postrzegania świata.
 
I coś, co zapadło mi w pamięć. Nie tyle jako podsumowanie, co luźne odniesienie do powyższego akapitu.
'Zachowałaś się po chamsku, tak zwyczajnie. Ona miała to zrobić, ukradłaś jej całkiem niezłą szansę.'
'No cóż, taki teraz jest świat. Trzeba sobie radzić.' - śmiech, odrzucenie włosów i akcentujące powagę stwierdzenia machnięcie tyłkiem wielkości szafy. Moralność jest względna, a ona działa.

18 komentarzy:

  1. Jest późno, więc z góry przepraszam jak napiszę nieskładnie :P

    Zabawne ja byłam na pol - hist (tak, tak przedmioty ścisłe to nie dla mnie, nawet nigdy nie starałam się ich zrozumieć, chociaż chemia zawsze była moim konikiem - chociaż coś) jestem po dziennikarstwie (z przypadku) i dziennikarka ze mnie żadna ;)

    Uważam, że wybór studiów w wieku 18 lat jest co najmniej bezsensowny! Kto w tym wieku, jest przekonany do tego, co chce robić w życiu ? Nie oszukujmy się, ale są to jednostki (szczęśliwe jednostki - zazdrościłam im zawsze;P) - tak trafiłam na to nieszczęsne dziennikarstwo, którego żałuje do teraz ale skończyłam no bo "papierek trzeba mieć" .... po kilka latach przerwy w nauce, w końcu zrozumiałam co chce robić i poszłam do szkoły znowu :) Żałuję, że nie miałam takiej wiedzy na ten temat jak teraz te 7 lat temu :)

    Co do życia na stand by - mocno do nie rozumiem, nie rozumiem dlaczego ludzie świadomie wybierają nudne życie, przy tym tragicznie dużo narzekając :/ Zawsze mnie dziwiło podejście np moich rodziców - po pracy, kanapa, telewizor i tak do wieczora, a jakby mieli gdzieś wyjść na kawę to by się świat zawalił :/ Ja osobiście pomimo zmęczenia w pracy staram się robić wiele rzeczy, bo jak człowiek usiądzie to już tak umrze :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam dopisać do tych filozofów dziennikarzy ; )

      Usuń
  2. Mam wrażenie, że nie tylko chodzi o młodzież. Ja tam nie mam licealistom, ani nawet studentom, że nie wiedzą jeszcze, co dalej. Że nie mają misji... Ja się odnalazłam dopeiro jak skończyłam (zupełnie nie trafione) studia :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mamy coś co nas łączy Auroro :)

      Usuń
    2. No ja też nie mam za złe, że nie mają. Mam za złe to, że nie szukają i nawet się nie zastanawiają. Rozumiem to, że ja nie rozważam dzisiejszego obiadu. Wyparłam go ze swojej świadomości i w związku z tym dziś, najprawdopodobniej, obiadu nie będzie. No ale zrobić tak z samym sobą i ze swoją przyszłością?

      Usuń
  3. Hahaa tyłek wielkości szafy <3
    Wiesz co? Ja jestem teraz na takim etapie, że kończę LO o profilu mat-inf, a wybieram się na studia z mechaniki i budowy maszyn oraz zamierzam robić studium farmaceutyczne. Zdaję sobie sprawę z tego jak popaprany kierunek sobie wybieram, zwłaszcza jako 'laska', ale przecież każdy może być mechanikiem, konstruować maszyny i tak dalej. Z farmacją to trochę przez to, żeby mieć pracę. Rodzice mają apteke i miałabym wszystko ułatwione, jednak nie wyobrażam sobie pracować całe życie (jak moja mama) w aptece i potem narzekać, jak ciężko, bo boi się zmienić pracę, bo początki są zawsze trudne i inne bla bla. Reasumując: zamierzam robić to, co poradzili mi inni. Czemu tak robię? Bo ufam temu, że będę miała zapewnioną dobrą pracę właśnie dzięki tym osobom.
    A tak naprawdę, to zawsze chciałam śpiewać. Lubię to robić, ale nie lubię być ściągana w dół wraz z wszystkimi 'loosers' (oczywiście nikogo nie obrażając) którzy śpiewać czy grać nie potrafią- to wszystko powoduje, że powoli daję sobie z muzyką spokój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klaudia, idź na MBM będziesz tam najładniejsza :D
      A tak serio, to wbrew pozorom dziewczynom nie jest tam lekko, bo są uważane za studentów drugiej kategorii, niby się im trochę pobłaża, ale i tak z pogardą, 'a, to dziewczyna'.
      Mój facet na tym był więc wiem co mówię :)

      Usuń
    2. Jeżeli postanowisz wybrać się do talent show, to wyślę na Ciebie sms. Tylko koniecznie wcześniej daj znać, cobym o tym fakcie (występu) wiedziała!

      A czy ten kierunek jest gdzieś w tym roku zamawiany?

      Usuń
  4. Puszysławo, a co Ty w zasadzie teraz robisz? tak w dwóch zdaniach? W jakim punkcie jesteś na drodze do spełnienia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz jestem bliska szaleństwa, bo za miesiąc matura. Mam nadzieję, że nie będzie mi dane poznanie swojej reakcji na ewentualne niepowodzenie. Co robię? Uczę się. A dokładnie, w tym momencie piszę i czuję, że jestem głodna i szukam Tangle Teezera.
      Punkt na drodze do spełnienia? Na wykresie byłby gdzieś w okolicy początku półprostej. No i możemy uznać, że ta półprosta nie leży poziomo, a jest nachylona pod kątem do osi x.
      Jeżeli chcesz wiedzieć jeszcze więcej, to musisz poczekać na kolejny post. Ale postaram się opublikować go dość szybko.

      Usuń
  5. Czuję się, hmmm nawet nie wiem jak to nazwać, taka niefajna. Ja też byłam na pol-hist-wos (humaniątko), 3/4 mojej klasy dostało się na prawo (co było ich marzeniem), dwie dziewoje na logopedii, jedna położnictwo, i chyba z jedna czy dwie na stosunkach (bo do prawa im zabrakło), i ja wielka miłośniczka historii, która do tej pory żałuję, że tej historii na maturze nie wpisała (mogłabym teraz przez ten rok sobie posłuchać, po uczęszczać na wykłady) i teraz siedzę sobie w domku i przygotowuje się do matury.

    Sic, właśnie potwierdziłam, że humany to ludzie z przypadku, a chodziło mi oto, żeby powiedzieć, że owszem mieliśmy parę osób, które unikały nauk ścisłych jak ognia, ale było sporo, które kochały biologię, fizykę czy nawet matmę, a wszyscy (no dobra zdecydowana większość) wybrała ten kierunek przez zamiłowanie do wosu lub historii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko święta, do jakiej Ty szkoły musiałaś chodzić?! 3/4 na prawie, to robi wrażenie. Ja też zawsze lubiłam Wos i historię : )
      Czy Ty jesteś może Liką z forum, planujesz studia na leku?

      Usuń
    2. Kurczę, czyżby ta krowa mnie zdradziła? Tak, Lika i ja to ta sama osoba.

      A jeśli chodzi o szkołę, to najlepsza pod Słońcem. Batory w Warszawie - ten od m.in.: Rudego, Zośki i Alka.

      Usuń
  6. Za trzy tygodnie matura, a ja ostatnio zaczęłam panikować. Jestem w matfizie i gdy znajomi się dowiedzieli, że nie mam zamiaru iść na politechnikę usłyszałam "co ty robisz w tej klasie?!' Stwierdziłam, że skoro już w liceum przestałam trawić fizę to nie ma sensu męczyć się przez resztę życia, co ciekawe część wyżej wymienionych znajomych również utrzymuje, że fizyki nienawidzi, ale idą na polibudę bo sądzą, że będą mieć pracę. Jestem zdania, że nic na siłę dlatego wybrałam kierunek ekonomiczny, w końcu matmę lubię, nie? :) Co prawda na razie nie jestem zafascynowana moim kierunkiem, ale wiem że dam radę i że jest to coś w czym mogę odnieść sukces. Mam plany na dalsze kształcenie po studiach, w sumie to wymyśliłam tyle różnych opcji związanych z finansami, że jeżeli uda mi się zrealizować chociaż połowę to będzie super :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeraziły mnie w tym tekście dwie rzeczy.

    Pierwsza: czy naprawdę znasz nastolatków mówiących "za komuny było lepiej"?

    Druga: masz niestety cholerną rację. Żeby gdzieś dojść, musimy najpierw wiedzieć, dokąd zmierzać ;) Tylko że... to rozwija się u nas wolno, coraz wolniej. Nie wiem czemu. W liceum przedsiębiorczość i samodzielne myślenie jest zabijane - może dlatego? Wszystko pod klucze, zgodnie z rozwiązaniem, a jedynym obowiązkiem większości młodych ludzi jest nauka. Jako cel sam w sobie, a nie po to, żeby pogłębiać własne pasje.

    Po drugie: studia to niejako przedłużenie dzieciństwa i nikt nie myśli, co będzie po nim. Albo prawie nikt.

    Myślenie o tym, gdzie zmierzamy, i co robić, żeby to osiągnąć, przychodzi z czasem. U Ciebie i tak przyszło dość wcześnie. Toć Ty w porównaniu ze mną gówniarz jesteś (cmok, bez focha :*) ;D Moja siostra ma 18 lat i absolutnie o niczym nie myśli. Dryfuje. Ale są jednostki wybitne i dające nadzieję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam i szlag mnie trafia, bo Ci nastolatkowie pewnie nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że to inny ustrój polityczny i nie wiedzą, co z tego wynika. Ja niby też nie, ale daję prawą rękę od łokcia, a nawet głowę, że mam większe pojęcie od tych nastolatków.
      Od trzech lat jakoś ludzie, którzy uczą się schematów rozwiązywania zadań mają spore problemy z maturą. Z jednej strony jest to chamskie, bo zdarza się, że nie uznają poprawnej odpowiedzi, gdyż nie do końca o to im chodziło w pytaniu, albo dlatego, że nie nawiązało się do tekstu, albo coś w ogóle wykracza poza wiedzę materiałową i wymaga wnioskowania no i, no i się wyżaliłam, a z drugiej - zmusza ludzi do nauki myślenia. Ale uczyć się czegoś, co nie jest pasją, to katorga.

      A nie masz czasem ochoty tak jej złapać za ramiona i potrząsnąć? Ja właśnie tak chciałabym zrobić, ale ze wszystkimi nie dam rady, więc próbuję blogiem.

      Usuń
  8. Akurat ja byłam na pol-biol i oba te przedmioty lubiłam. Wylądowałam w medyku na kierunku dietetyka z czego jestem zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No a ludzie z pol-biolu, z którymi rozmawiałam, nie lubili ani polskiego, ani biologii : D
      Też tak myślę, wydaje mi się, że to ciekawy i dość rozwojowy, przyszłościowy kierunek. Coś tam można już po takim zrobić, osiągnąć. A studia - ciekawe?

      Usuń

Jedyną zasadą komentowania - motto bloga.
'Piszesz? Pomyśl.'
puszyslawa@gmail.com