piątek, 30 maja 2014

Trzy książki, które absolutnie musisz przeczytać


I to wcale nie dlatego, że wszystkie trzy traktują o lekarzach.

Domina, Barbara Wood       To może na początku opowiem Wam o takiej, którą czytałam w ubiegłym roku i która chyba najbardziej ze wszystkich, które do tej pory czytałam, zapadła mi w pamięć. I niech Was nie zrazi to, że akcja dzieje się w XIX-wiecznej Anglii, ani to, że książka ma około pięciuset stron. Gdy ją skończyłam, żałowałam, że nie jest dwa razy grubsza. Przywodzi na myśl dobry serial. Jest zabawna, ale jednocześnie wywołuje emocje. Zdecydowanie nie jest o niczym, nie nudzi ani przez chwilę. Czyta się jak thriller, a jest jedynie historią życia pewnej kobiety. To znaczy - pewnej konkretnej kobiety - jednej z pierwszych lekarek na świecie. Chociaż nie wydaje się być oparta na faktach. Raczej dla dziewczyn, ale tak naprawdę dla każdego - jest świetna. Coś mi się wydaje, że niedługo znów poszukam jej w bibliotece.

Egipcjanin Shinuhe, Mika Waltari       A tę książkę przeczytałam tydzień temu. Nieco przypomina mi opisaną powyżej. Liczy około pięciuset stron, tytułowy bohater jest lekarzem, akcja toczy się w realiach historycznych. I na tym podobieństwa się kończą. Głównym bohaterem jest facet i pisze o nim facet. Fin z problemami emocjonalnymi. I jakby tego było mało - książka powstała w 1945 roku, doszukiwałam się w niej nie tylko elementów charakterystyki autora, ale i związków z II wojną. Jaka jest? Nietypowa. Ale nie narzekam. Nie narzekał nawet mój tata, który książek nie czyta zbyt często.



Nic nie trwa wiecznie, Sidney Sheldon       Kobieta o trzech kobietach. Niedawno podsumowałam książkę, żartując o tym, że jakiś facet musiał wybitnie podpaść autorce. Akcja zaczyna się w sali sądowej, a potem przenosi o kilka lat wstecz. Prosty i oklepany zabieg, ale w tym przypadku sprawdził się znakomicie, bardzo chce się wiedzieć, o co w tym wszystkim chodzi. Ma dwieście, trzysta stron, przeczytałam w dwa dni. Jakieś trzy dni temu. A przedwczoraj wieczorem i wczoraj, w dzień przeczytałam Traumę. Tak szybko, bo była zbyt ciekawa, żeby odkładać. I cienka i pisana dużym fontem.





A, że wielkimi krokami zbliżają się wakacje i sezon urlopowy, polecę Wam kilka innych książek, o których co i rusz przypominałam sobie w trakcie pisania tekstu.
 - Dawka Geniuszu, Alan Glynn - o człowieku, który zyskał dostęp do tabletek poprawiających zdolności umysłu (był film, nie widziałam, podobno o wiele gorszy, niż książka, która jest świetna).
 - Furia, G.M. Ford - zadziwiająco wiele szczegółów pokrywa się w niej z serią Millenium (z resztą i ona jest pierwszą częścią serii). Na przykład: główny bohater jest dziennikarzem, towarzyszy mu niska, dziwna, czarna dziewczyna, to najbardziej rzucające się w oczy podobieństwo, a jest ich mnóstwo. A Furia została napisana zdecydowanie przed Millenium. I jest równie dobra, może nawet lepsza. Skoro już wspominam o wątkach medycznych, tu pojawiają się przypadki ludzi o pewnym dziwnym schorzeniu umysłowym.
 - Architekt, Keith Ablow - o genialnym architekcie, który projektuje nie tylko domy i jest genialnym rzemieślnikiem nie tylko w tej jednej branży.
 - Trauma, Graham Masterton - o kobiecie, która sprząta miejsca zbrodni. Pojawiają się w niej elementy fantastyczne (ale nie jest idiotyczna jak jakaś Ludzka Stonoga, czy coś), więc można by uznać ją za horror. Ale nie jest straszna.

Wszystkie pozostałe książki to świetne thrillery. Zdecydowanie najlepsze tytuły, z jakimi zetknęłam się przez kilka ostatnich lat. A gdy już przeczytacie je wszystkie - polecam dzieła autorstwa duetu Preston - Child (czytałam Relikt, Relikwiarz, Laboratorium), książki Dana Browna (nie tylko te o Langdonie, Cyfrowa Twierdza jest od nich nieco ciekawsza) i thrillery prawnicze Johna Grishama. Na przykład Zeznanie. Ale nie tylko. Przeczytałam pewnie kilkanaście, może dwadzieścia, podobały mi się wszystkie. A naprawdę nie lubię nudnych książek.

10 komentarzy:

  1. Pierwsza książka mnie zaciekawiła i wcale a wcale nie przeraża mnie miejsce i czas akcji, a mogę powiedzieć, że wręcz zachęca ;) Teraz jestem w trakcie lektury "Inferno" Browna i na razie mogę powiedzieć, że trzyma w napięciu, choć ostatnio staram się bardziej "odmóżdżyć" po maturze, dlatego sam proces czytania zajmuje mi wiele czasu i na ten moment preferuję bardziej filmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też : )
      A co do Inferno - mnie nie trzymało w napięciu, a wręcz nudziło. Wspólnie z mamą orzekłyśmy, że to książka ciekawa, ale taka jakby pisana na siłę, brakuje w niej brownowego Browna. Chyba najgorsza z jego książek, przede wszystkim pod względem wartkości akcji. I jest zdecydowanie bardzo ciężka, wszystkie, które wymieniłam, czytało mi się przyjemniej ; ) Co do filmów - każdemu będę polecała Wyścig. I wszystko Marvela, ale to akurat nie każdemu się spodoba. Ale Wyścig koniecznie! Najlepiej z tatą, mój był absolutnie zachwycony.

      Usuń
    2. A to szkoda, że dostałam właśnie tą najgorszą. To by wyjaśniało, dlaczego tak ciężko mi się ją czyta, bo dotychczas zrzucałam to na przemęczenie. Dostałam ją na zakończenie roku jako "prezent" od komitetu rodzicielskiego i postanowiłam ją przeczytać, by nie dołączyła do grona tych z wcześniejszych lat, które stoją na półce i jedynie zbierają kurz :)
      Z moim tatą oglądanie filmu jest bardzo ciężkie. On uwielbia filmy z Sylvestrem Stallone, a ja za nim z kolei nie przepadam. Po prostu mamy odmienny gust, a kompromis nie wchodzi w rachubę ;)

      Usuń
  2. No to ja polecam Tobie kryminały: "Drugie dziecko", "Krwawe wino"
    Ostatnio przeczytałam "Zaklinacz czasu" i następny post właśnie o tym napiszę, dla mnie rewelacja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zerknę, przeczytałabym coś fajnego. Chociaż za kryminałami nie przepadam, ale raz na jakiś czas...

      Usuń
  3. Chyba nie zetknęłam się z żadną z powyższych jeszcze, ale zaciekawiłaś mnie Dominą i Traumą najbardziej. Na pewno po nie sięgnę ze względu na moje długie wakacje :)
    Nie przerażają mnie grube książki, jeśli pozycja jest ciekawa, to mogę czytać i czytać. Pamiętam, jak czytałam "Pod kopułą" Kinga, która ma ponad 900 stron, jedyną niedogodnością była wątpliwa wygoda trzymania tego tomiszcza w dłoni, ale wciągnęłam się i nawet nie zwracałam na ten ciężar uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może Domina miała więcej, niż 500?
      Mam książkę - wydanie zawierające wszystkie nowele o Sherlocku Holmesie. Ma z 10 cm grubości i jest ogromna, formatu prawie A4. Około 1000 stron? Ale Sherlocka uwielbiam. Tylko że serial jest nudnawy.

      Usuń
  4. Ja mogę polecić Inferno - do którego podchodziłam sceptycznie i po długim czasie od wydania, ale całe szczęście się nie zawiodłam :) No i moje ukochane książki o zombiakach - Feed i Deadline - nadal czekam na wydanie trzeciej części Blackout w Polsce :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam do tej pory styczności z żadną z tych książek, ale na pewno skorzystam z Twojej propozycji i skorzystam. Zgadzam się. że niezależnie od tematyki jeśli książka jest ciekawa to zawsze czyta się do końca:)

    OdpowiedzUsuń

Jedyną zasadą komentowania - motto bloga.
'Piszesz? Pomyśl.'
puszyslawa@gmail.com