piątek, 27 czerwca 2014

Wybór uniwersytetu


Konieczność rejestrowania się w systemach rekrutacyjnych przyjęłam z ulgą i podeszłam do tej czynności z ogromnym entuzjazmem. Bardzo nie chciałam zastanawiać się nad tym, co zrobię, jeżeli w piątek dowiem się, że i w tym roku nie dostanę się na lekarski. A rejestrując się, musiałam wybrać konkretne miasta i uniwersytety, na których chciałabym studiować. Z kolei rozważania prowadzące do podjęcia takiej decyzji wymagały założenia, że gdzieś się dostanę (i mogę wybierać). Tak więc - myślenie na ten temat sprawiało mi ogromną przyjemność.

Jakie uczelnie wybrałam?

Dla niewtajemniczonych: w tym roku poprawiałam maturę, planuję studiować na kierunku lekarskim. W związku z tym rozmawiamy o wyborze miasta i uniwersytetu, na którym chcielibyśmy studiować 'medycynę'.

W kolejności zaczynając od tego, na którym studiować chciałabym najbardziej.

Gdański Uniwersytet Medyczny

Na przykład dlatego, że mają takie nowe [Centrum Medycyny Inwazyjnej]. Przede wszystkim dlatego, że są w Gdańsku, Gdańsk jest nad morzem i w Gdańsku mają Blog Forum Gdańsk. Gdańsk jest bardzo ładny i leży w pobliżu bardzo ładnego Sopotu. To dość nieracjonalne powody wyboru uczelni, ale gdy wyobraziłam sobie siebie z podręcznikiem do anatomii w Gdańsku wiedziałam, że do szczęścia nie potrzeba mi niczego więcej.

Obawiam się, że mogłabym mieć wyjątkowo mało czasu na blogowanie. Poza tym miasto leży wyjątkowo daleko od mojego domu. Miałabym problemy logistyczne już z samym składaniem papierów. Później musiałabym radzić sobie zupełnie sama, ale to akurat postrzegam jako swego rodzaju zaletę, jednocześnie utrudniającą życie. Konieczność mieszkania w akademiku ze wspólną łazienką, przynajmniej na początku.

[nie idźcie na GUMed] [no powiedzcie, jak tam jest?]

Śląski Uniwersytet Medyczny

ŚUM to ŚUM, leży na Śląsku, poza tym mam do niego sentyment. W końcu już się tu studiowało. Słyszałam o nim wyjątkowo dużo dobrych opinii. I równie dużo złych. Złe od dobrych różniło to, że dobre słyszałam od osób studiujących na tej uczelni lub od osób mających styczność ze studentami tej uczelni. Zabrze ma tradycje, Katowice - nowoczesne centrum ćwiczeń dla studentów z interaktywnymi fantomami. Z jakiegoś powodu Zabrze zbiera lepsze opinie, tak usłyszałam od osoby pracującej w katowickim szpitalu klinicznym. Część wykładowców, zajęć, budynków mają łączone.

Poza tym mają niskie progi, a Katowice znam jak własną torebkę.

[Katowice czy Zabrze]

Bygdgdoszcz

Nie potrafię zapisać nazwy tej miejscowości, zawsze, ale to zawsze się mylę. Poza tym podobno jest tam ładnie. Mają tak samo dużo morza jak Sosnowiec, ale z Bydgoszczy nad morze blisko.

W zeszłym roku rejestrowałam się tam ze względu na przelicznik promujący wynik z biologii, z której spodziewałam się dobrego wyniku. Lepszego niż z chemii. Miałam nadzieję, na więcej niż to moje osiemdziesiąt procent. No cóż. W tym roku miałam z nich zrezygnować, ale po komentarzach pod ostatnim tekstem - rozważam na równi z ŚUMem.

[komentarze pod ostatnim tekstem]


Uniwersytet Medyczny w Łodzi

W Łodzi łodzią po Bałtyku nie popływam. Poza tym - niczego, absolutnie niczego o tej szkole nie wiem. Poza tym, że mają wydział wojskowo-lekarski, na który pewnie nie przeszłabym badań i że mają w tym roku dużo miejsc. Jeżeli będą mieli niskie progi i dostanę się do nich, a gdzie indziej nie - wahać się nie będę.

Szczecin

Nie czarujmy się, Szczecin nad morzem nie leży. Ale leży bliżej morza, niż Sosnowiec i bliżej niż do na B i G jednocześnie. Leży również blisko Niemiec, a w Niemczech mówią po niemiecku i mają Drogerie Markty. Słyszałam, że to piękne miasto, ale ja wyobrażam je sobie [tak] i tylko i wyłącznie tak.

Prawie nikt nie wiedział, że w tym roku nie ma tam fizyki, że rejestrować się, wpłacać pieniądze i wysyłać papiery trzeba przed szesnastym czerwca. Ci, którzy wiedzieli, liczą na bardzo niskie progi. Ta i inne (niemieckie DMy) zalety powodują moje zainteresowanie miastem. O samej uczelni niczego nie słyszałam.

I na tym planowałam poprzestać, ale dziś wróciłam do domu i usłyszałam, że mama słyszała, że jej koleżanki słyszały, że podobno ktoś słyszał, że w uczelnia w Białymstoku jest bardzo przyjemna i 'dobra'.

Poza tym słyszałam, że na CMUJ poziom spada, ale o tym mówią chyba co roku. Ale czy to prawda?



Gdybym miała z tego tekstu wyciągnąć jakieś wnioski... Przede wszystkim mam marzenie. Chciałabym, żeby uczelnie stworzyły sobie profesjonalne strony internetowe. Takie, z których coś wynika, coś wiadomo. Tymczasem na większości ciężko znaleźć choćby niezbędne, dotyczące rekrutacji informacje. Jedyną uczelnią, z której strony czegoś się dowiedziałam, był GUMed. I tam się wybieram.

Drugi wniosek, wynikający nie tylko z tego tekstu, ale ze wszystkiego i wszystkich z czym i z kim mam ostatnio styczność, brzmi następująco: brakuje rzetelnego, merytorycznego zbioru opinii o uczelniach. Medycznych i kierunku lekarskim (opinii studentów, absolwentów, pracowników i ludzi mających z uczelniami styczność), ale również porównania miast studenckich i uczelni ogólnie. Ich wyposażenia, życia tam, przystępności. Oraz porównania i w ogóle jakiegokolwiek wykazu kierunków z chociaż krótką charakterystyką. Wszystkiego brakuje. Czy tylko ja mam takie wrażenie, że informacji nie ma i żeby dowiedzieć się czegokolwiek trzeba szukać długo i wytrwale? Przecież my wszyscy niczego nie wiemy.

W związku z wnioskami. Jeżeli jest tu jakikolwiek student medycyny uprzejmie proszę o podzielenie się swoimi opiniami i wrażeniami związanymi ze studiowaniem i uczelnią w komentarzu. To znaczy bardzo wiele dla mnie i być może przyda się innym.

Jeżeli studiujecie coś innego i też chcielibyście mi i innym o tym opowiedzieć, proszę o mail (puszyslawa@gmail.com). Co Wy na to?

Wyniki, wyniki! Ja ze Śląska, ja dopiero jutro...

80 komentarzy:

  1. To powodzenia:) Życzę Ci, żebyś dostała się na tę, na której Ci najbardziej zależy:)
    Czyli strony uczelni się nic nie zmieniły od czasu, kiedy ja aplikowałam?:D Totalnie nic na nich nie jest napisane i wiecznie trzeba dzwonić do dziekanatu, co, jak i dlaczego :P

    Z kilku źródeł, wiem że Uniwersytet medyczny w Poznaniu jest bardzo dobry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic, absolutnie nic. A nawet jeżeli jest, to jest tak zakopane, że się tego nie znajdzie.

      To wcale nie prawda, że nie wiem, gdzie leży Poznań. Ale z pewnych źródeł słyszałam, że jest tam ładnie. A skoro jest ładnie i uczelnia dobra... Tylko że morza nie mają, więc odpada. A powiesz coś więcej?

      Usuń
    2. Mogę Cie tylko zapewnić, że powiedzenie Poznań miasto doznań jest prawdziwe:) Mamy tu piękny Stary Rynek, świetne knajpy, cudownie smaczne restauracje:) I chyba największą ilość centrów handlowych - czyli wszystko co do życia potrzebne :)
      Morza nie mamy, ale za to kilka jezior i Termy Maltańskie:D
      Co do samego Uniwersytetu mogę powiedzieć tylko tyle, że moi znajomi i brat są zadowoleni - o szczegóły nie pytałam :P

      Usuń
  2. ŚUM ? nie rób sobie tej krzywdy jeśli będziesz mogła wybierać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tez jestem ciekawa, bo mam wybor i chyba zostane na śum

      Usuń
    2. Wszystko zależy od nastawienia, są osoby które mają tzw "ból dupy", że nie są w jakże "prestiżowym" krk lub wawie. Ja jestem na śumie i jestem mega megaaa zadowolona że nie zasugerowałam się tymi odstraszającymi opiniamii, bo jest tu fantastycznie !!

      Usuń
  3. W ogóle nie brałaś pod uwagę Wrocławia? Coś tu jest nie teges z medycznymi?

    Życzę Ci tego Gdańska albo Szczecina, ale najbardziej Gdańska. Sama jadę tam po raz w życiu za tydzień, wreszcie zobaczę o co ten szum z Trójmiastem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za wysokie progi na puszyste nogi.

      Zobaczymy się na BFG!

      Usuń
  4. A ja wybrałam Białystok - moje rodzinne miasto ;). Co prawda bardziej z powodów osobistych aniżeli obiektywnej analizy, ale nie spotkałam jeszcze osoby, która narzekałaby na UMB, więc nastawiam się pozytywnie. Osobiście uwielbiam moje miasto - nie jest zatłoczone, kilka kroków ode mnie jest las, no i Pałac Branickich jako siedziba UMB też robi wrażenie. Ale cóż, nie każdy lubi takie klimaty, bo jest tu dosyć spokojnie. Gdybym miała emigrować to brałabym pod uwagę Warszawę (bo blisko, i ogólnie pojęte większe możliwości), Poznań (lubię to miasto i fajny liścik mi niedawno przysłali, że zapraszają do siebie, że stypendia dla finalistów i laureatów - potrafią człowieka omamić ;d) i Gdańsk (z tych samych powodów, co Ty).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja studiuję w Białymstoku na leku i jestem zadowolona. Polecam :) Gdy zaczynałam studia te parę lat temu to słyszałam, że przyjaźnie jest też w Poznaniu... Dostałam się wtedy do Katowic, Bydgoszczy i Białegostoku... Jednak Pałac Branickich wygrał^^

      Usuń
    2. Wasza siedziba urodą i klasą bije na głowę gdańskie Centrum Medycyny Inwazyjnej : D Jest taka bardziej... retro.
      Nadal nie wiem, na co się zdecydować.

      Usuń
  5. A dlaczego nie Warszawa? Osobiście na medycynę się nie nadaję, ale większość moich znajomych, którzy się nią interesowali, poszła właśnie tam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam szans na dostanie się tam. Gdybym miała, pewnie bym rozważyła. Ale koszty utrzymania i ogólnie... W sumie nie wiem.

      Usuń
    2. Bardzo polecam Warszawę! Można znaleźć mieszkanie blisko Banacha w naprawdę w przystępnej cenie. Początkowo nie lubiłam tego miasta, ale teraz nie zamieniłabym na żadne inne do tego stopnia, że kupuję tu mieszkanie.
      Plusy:
      -doskonała komunikacja miejska- ze zniżką studencką nie opłaca się wręcz mieć samochód. Dojedzie się wszędzie o każdej porze.
      -pomocni ludzie ze starszych roczników i wśród własnego - zawsze można zapytać o przebieg zajęć, miejsce i fajnego asystenta. każda grupa zawsze zbiera swoje pytania z kolokwiów i egzaminów dla potomnych
      -w szpitalach przypadki z całej Polski. Można porozmawiać z pacjentami z najdziwniejszymi chorobami o których wiedzieć trzeba a całe życie można ich nie spotkać, np pheochromocytoma
      -wielgachna nowa biblioteka. Trzeba się zwykle spieszyć z wypożyczaniem (bo można na cały semestr od razu i każdy tak robi przez co książka leży w domu kiedy ktoś inny mógłby skorzystać, no ale cóż...), ale jest też podręczna i wysokie kary za przetrzymanie, więc w miarę to funkcjonuje. Do tej pory (5 rok) sama kupiłam 4 książki :)
      -prężnie działający AZS - za 80 zl/rok chodzę na kurs tańca, fitness i naukę pływania
      -wszystkie możliwe zajęcia dodatkowe (szczególnie kursy językowe) na wyciągnięcie ręki w każdej dzielnicy (przydatne jeśli planujesz wyjazd po studiach ;)
      - anonimowość, która na początku odpycha, a teraz jest błogosławieństwem - robisz co chcesz i nikt ci się nie wtrynia
      -dobra komunikacja ze Śląskiem przez PKP
      Minusy:
      -taki minus/plus: większość zależy od asystenta jaki trafia się podgrupce. większość potrafi zainteresować tematem, nasza asystentka od neuro co zajęcia cierpliwie nam pokazywała i poprawiała badanie, ale nie wszystcy tacy są. Choć zapewne wszystkie uczelnie mają ten mankament. Jeden będzie fajny ale lajtowy, będziesz zdawać u innego i zamiast 5 masz 2.
      -Bardziej surowe oceny i przez to niższe średnie. Trzeba się mocno samemu przyłożyć i zbierać kontakty od starszych roczników, gdyż nieraz trzeba się uczyć po prostu z tajemnych materiałów i czytając 100 stron streszczenia+przerobiwszy testy zamiast 1000 stron książki wychodzi się zawsze dużo lepiej.
      -informacje gdzie i kto ma zajęcia traktuje się jak wiedzę tajemną. Przychodzi dzień bloku a my nie wiemy na którym w ogóle piętrze i o której godzinie mamy się stawić. I tutaj znowu głównym źródłem info jest starszy rocznik lub koledzy z innej grupy. Na szczęście można na nich liczyć :)
      -niemal wszystkie zajęcia są na 100% obecności, ew jedna na blok zajęć, którą trzeba odrobić na dyżurze. W odpowiedzi na nasz bunt, bo przecież choroba - lekarz ma mieć końskie zdrowie lub nie powinien być lekarzem. No i czasem jak do ściany
      -nie ma zwolnień z egzaminów. Można zdobyć prawo do zerówki, ale wszystko zależy od widzimisię asystenta i jest to często trudne lub nieopłacalne (wychodzi się z gorszą oceną niż miałoby się pisemnie)
      Zawsze możesz się przenieść :) W ubiegłym roku (mój 4. rok lekarskiego) doszedł do nas chłopak z Gdańska i mówił, że nie było problemów, tylko w sesji letniej miał 4 dodatkowe egzaminy. Idzie mu teraz gorzej niż w Gdańsku, ale przenieść się było ponoć łatwo. Szkoda tylko że tamte oceny tak mu podniosły ego, że trudno się z nim w ogóle dogadać, taki geniusz -.-
      M

      Usuń
  6. Puszysławo, podaj mi swój adres e-mail, to napiszę Ci co nieco. Studiuję lekarski na GUMedzie (komentowałam u Ciebie wcześniej pod innym nickiem, może skojarzysz).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podałam przecież, puszyslawa@gmail.com, pisz koniecznie!

      Wiesz co, pewnie kojarzę, bo kojarzę większość tutejszych komentarzy. Niektóre czytam nawet po kilka razy! Ale bez podania starego nicku nie przypiszę Cię do konkretnych.

      Usuń
    2. Sorki, jakoś mi uciekł :) Maila wysłałam. Jego myślą przewodnią jest to, że to co jest o GUMie na forum Biolog to są rzeczowo podane fakty i są one w stu procentach zgodne z tym, co działo i dzieje się na studiach sześcioletnich. Jednak w obliczu masakrowania studentów trybu pięcioletniego nawet tak skostniałe i hermetyczne katedry jak anatomia czy biochemia odpuściły nieco i w mojej opinii da się w tej chwili na GUMedzie studiować nie tracąc zdrowia psychicznego. Więc zawsze warto go rozważyć :)

      Usuń
    3. Kosmeo nautka, jako potencjalna przyszła studentka GUMu podaję i swojego maila: aisak1516@gmail.com z nadzieją, że i mi podeślesz te cenne informacje z pierwszej ręki :) Byłabym bardzo wdzięczna, bo jeszcze ciągle się waham na rzecz Wrocławia czy Poznania.

      Usuń
    4. Ly, może podeślij jej okrojoną kopię mojego maila? : D

      A rejestrowałaś się tam? Bo już termin ten... wziął się i skończył. A i ja muszę się porejestrować dzisiaj na kilku uczelniach, bo jeszcze wyjścia ewakuacyjne uciekną mi sprzed nosa i tyle z tego będzie.

      Usuń
    5. O rejestracjach mi nie mów :P Mój folder w zakładkach pt. "rekrutacja" pęka w szwach, bo jakby to powiedzieć... rejestruję się wszędzie :P

      Usuń
    6. Podobnie mam ze skrzynką mailową, ale to już nie długo, bo nie zapłacę im wszystkim, haha!

      Usuń
  7. Cokolwiek byle nie Białystok. Syf, pijaństwo i ksenofobia, a do tego najbardziej patologiczny w Polsce USK.
    90% mojej klasy z liceum jakimś cudem na lek się dostało. Jak skończą studia będę się bała iść do lekarza.
    Osobiście /kilka at temu, gdy jeszcze miwałam przebłyski pt, będę lekarzem/ wybrałabym Warszawę lub Kraków, bo akurat medycyny chciałabym się uczyć na najwyższym poziomie.
    Powodzenia :)!
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz? Jeżeli mówisz, to ja powiem, że wszyscy Ci lekarze i na dokładkę paru z Ukrainy z pewnością wyląduje w szpitalu w moim mieście, u nas prawie sami tacy. Słyszałam już tyle smaczków, że serio strach.
      Tylko pytanie, czy w Warszawie/Krakowie serio jest najwyższy poziom. Czy tylko najwyższe progi.

      Usuń
    2. "Syf, pijaństwo i ksenofobia" - ekhem, nie wydaje mi się, żeby pod tym względem to miasto odbiegało od reszty Polski, jeśli już mamy trzymać się takich pięknych określeń ;P. Poza tym z tego, co słucham/czytam poziom na uczelniach medycznych jest porównywalny w całym kraju, więc podejście "Kraków.... Warszawa.... (i hen hen daleko) cała reszta" zdaje się być oparte wyłącznie na utartych przekonaniach o jakkolwiek pojętym prestiżu pewnych uczelni, nie zawsze mającym odbicie w poziomie nauczania.
      Nie studiuję jeszcze, więc pewnie nie powinnam się wypowiadać, ale kurczę no, czytając coś takiego po prostu trochę mi przykro, bo używasz ostrych słów, a niekoniecznie jakaś wartościowa opinia z nich wypływa.

      Usuń
    3. Pewnie, że wszędzie się to zdarza, ale nie wszędzie na taką skalę.
      Obowiązkowa fizyka (jest taka jeszcze a Wwie, nie?) podnosi (a przynajmniej powinna) poziom studentów. A do niego dostosowują się wykładowcy. Mam na studiach ludzi, którzy ledwo zdali maturę i nie jest to korzystne ani dla mnie ani dla nich.
      Chociaż i tak najważniejsze jest JAK się studiuje, a nie GDZIE. (no chyba że na Ukrainie ;))

      Gratuluję wyników z biologii, miałam tyle samo.
      A.

      Usuń
    4. A w szpitalne historie już nie muszę wierzyć, wystarczy to co widziałam na własne oczy.

      Usuń
  8. Pusia jak Ci poszło? Poprawiłaś? Dostaniesz się?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 82+87, dostanę się?

      A Ty, a Tobie?

      Usuń
    2. Dostaniesz się. Bankowo. mi nie wyszło, ale chyba już z biologa wiesz. Nie wiem czy próbuję jeszcze raz. Trochę się załamałam.

      Usuń
    3. Gratulacje Pusia na bank ! : ) Już na forum widziałam! Myślałam, że może spotkamy się na jednej uczelni, ale nie bierzesz Lublina pod uwagę :D

      Usuń
    4. Wiem, Lika. I chyba jestem sobie w stanie wyobrazić sytuację, w jakiej się znalazłaś. Natomiast nie jestem w stanie umieścić siebie w takiej, nie wiem, co bym zrobiła i czy bym to wytrzymała. Więc wychodzi na to, że teraz jest mi lekko mówić, ale mówię z całą mocą - zrób wszystko, żeby poprawić.

      Ja Twoje też! W sumie dlaczego mam nie brać pod uwagę Lublina? Tylko że kurczę, on chyba nie leży nad morzem. Muszę zostać przy Gdańsku, bo inaczej musiałabym chyba wrzucić do jakiegoś słoika karteczki z nazwami miast żeby wybrać cokolwiek.

      Usuń
    5. No trochę daleko od morza :D Gdańsk jest świetny!

      Usuń
    6. O matko, gratuluję!!! :)))

      Usuń
    7. Lublin do studiowania jest super, przyjeżdżaj! UM ma dobry poziom, wymagających i starannych profesorów. Siostra studiuje tam fizjoterapię, ale ma też znajomych z lekarskiego. Na UM w Lublinie warto. Nie mamy morza ale mamy Zalew ;P

      Usuń
    8. Tak bardzo cieszy mnie to, że wszyscy mówią, że Gdańsk jest świetny!

      Nie, naprawdę nie mogę do Lublina, naprawdę. Nie mogę już zmieniać decyzji, bo nie uda mi się podjąć jej po raz drugi. Nawet nie sprawdzam tam progów, na wszelki wypadek.

      Usuń
  9. Ja idę na Białystok :)
    92% biologia i 90% chemia
    Każdy mi tak doradzał, w tym lekarze, którzy kończyli tę uczelnię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Razem z Bydgo jako miasta rezerwowe. Ale może uda się z Gdańskiem : )

      A wyniki bez porównania ze mną, łał!

      Usuń
    2. Właśnie wyniki to mamy bardzo podobne!
      Życzę Ci abyś wybrała tę właściwą dla Ciebie uczelnię. Weź pod uwagę wszystkie opcje.
      Ja ide do Białego bo do domu blisku, chciałbym Wrocław ale 10h w pociągu to dużo.

      Usuń
    3. Uważam podobnie, dlatego nie będę tracić tych godzin w pociągach. Po prostu.

      Usuń
  10. Mam sporo znajomych na PUMie i są zadowoleni z tej uczelni. Poza tym Szczecin jest naprawdę piękny, choć jakby już opadał z sił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja naprawdę Szczecin widzę tak...
      http://kominek.es/2012/10/atomowy-dzien-w-szczecinie/, jak bardzo bym się nie starała!

      Usuń
    2. Ja chce na PUM! :D Także jak ktoś jeszcze wie coś na temat tej uczelni, to proszę się podzielić. :D Chociaż myślę, że i tak tam pójdę, bo dosyć blisko mam do domu i jakoś lepiej psychicznie bym się czuła niż np. w Łodzi czy innym Lublinie. :)
      Do Gdańska też mam blisko, ale Gdańsk mnie chyba nie kręci. :)
      Puszysławo, gratuluję poprawienia matury, też tego dokonałam. :) 170.
      Pozdrawiam
      Patrycja
      (Może kojarzysz - zwierzałam się w temacie o izotretynoinie.)

      Usuń
    3. A co tam takiego jest na tym PUM, może jednak tam pójdę?!

      Kojarzę. Skojarzyłam już czytając tekst w nawiasie, ale wróciłam do tego tekstu i przeczytałam komentarz ponownie. I wiesz, co myślę? Myślę, że to, że musiałyśmy poprawiać to wina tego świństwa. Nie mam dowodów, ale tak myślę.

      Usuń
    4. Czy "PUM" nie brzmi dumnie?! :D

      Też tak myślę. Nic nie dzieje się bez przyczyny. :)

      Usuń
  11. Gratuluję dobrych wyników i życzę dostania się tam, gdzie zechcesz. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ;) super, że poprawiłaś ;) życzę wymarzonej uczelni i mam nadzieję, że dalej dasz radę pisać :D ja też poprawiałam, udało się poprawić, co było dla mnie wielką i przemiłą niespodzianką, ale stety lub niestety mam łącznie 162 pkty i nie wiem, czy mogę marzyć o wrześniowych listach ;) co myślisz?
    Pati

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zeszłym roku miałam 160 i miałam nadzieję. Złudną, jak się okazało, ale miałam.

      Zawsze są jeszcze październikowe, może progi spadną... Może lek-dent?

      Usuń
    2. :) powiem ci, że zaczynam myśleć, tylko nie do końca czuję się osobą manualną ;) a ty celujesz tylko w lek, prawda? ;) no nic zobaczymy, na razie chłodny entuzjazm, ale tj straszny ból, jak sobie pomyślę, że głupi 1 pkt na maturze może zdecydować o moim losie;(

      Usuń
    3. Gdybym w zeszłym roku wieczorem przed chemią nie olała tej jednej, ostatniej strony do której miałam zajrzeć, to byłabym na ŚUM.
      Tak, tylko w lek.

      Usuń
    4. ja uważam, że wszystko ma sens i jest po coś ;) w tym roku na pewno ci się uda i jeszcze będziesz mogła wybrać, gdzie chcesz studiować ;) a od października zaczniesz spełniać marzenia, zapracowałaś na to ciężko, teraz koniecznie musisz odpocząć, nabrać sił na nadchodzący rok ;)

      Usuń
  13. Cześć, zdawałam w tym roku pierwszy raz maturę, nie mam jednak szans na lekarski, co myślicie o fizjoterapii (UM Lublin) ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiele moich znajomych tak zrobiło i są bardzo zadowoleni, różne są tylko perspektywy pracy, ale to wiadomo ;) jak dla mnie, to pomyśl, co jest dla ciebie ważne, jeśli będziesz chciała jeszcze próbować na lek, to nie wiem, czy fizjo to dobry pomysł, to są ciężkie studia :)

      Usuń
    2. Ciężkie? XD

      Usuń
    3. Pewnie zależy od tego, gdzie i czy ktoś traktuje te studia na poważnie. A podobno ludzie nie traktują ich na poważnie i nierzadko zdarzają się jakieś akcje, że podczas rehabilitacji czy jakiegoś masażu ktoś, kto powinien się znać, coś chrzani.
      Bo wiecie... O analityce też mówili, że luzy : D Przeczytacie niedługo, dlaczego mnie to (teraz) bawi.

      Usuń
    4. wiec ciezko bedzie byc na fizjoterapii i uczyc sie jednoczesnie do matury ? nie chce poprostu siedziec w domu przez cały rok, mysle,ze moge sie rozlernniwic. Moze macie jakis pomysl na jakis alternatywny kierunek ?

      Usuń
    5. Wiesz co... Studiowanie i jednoczesne uczenie się do matury to temat na długą dyskusję. I wiele takich dyskusji już się w Internecie odbyło. Jestem pewna, że nikt nie podpowie Ci tu niczego nowego, a ja swoje zdanie już gdzieś tam kiedyś wyraziłam. Pytasz o ten kierunek zamierzając, no właśnie, co z nim zrobić, ukończyć?

      Usuń
    6. nie chce mieć po prostu roku w plecy jeśli nie uda mi się poprawić matury...jeśli zostane przez rok w domu to i tak nie mam pewnosci czy uda mi sie dostac na medycyne...moze spodoba mi sie na tej fizjoterapii i juz zostane, sama nie wiem...

      Usuń
    7. To teraz już coś wiem. Skoro jest, jak mówisz, to musisz wybrać właśnie coś takiego, co ma szansę Ci się spodobać. Ja wzięłam pierwsze lepsze i w sumie nie wiem, po co poszłam na studia, skoro i tak wiedziałam, że ich nie skończę. (Z tego względu bardzo tej decyzji żałuję, ale z drugiej strony - było ekstra.) Koleżanka szła na anatę z myślą, że może tam zostać, a poprawiła i idzie w tym roku na lek.

      Usuń
  14. Napisałam właśnie komentarz i skasował się, pech... Zacznę więc jeszcze raz. Trafiłam na Twój blog wczoraj w nocy, szukając w internecie potwierdzenia słuszności moich wyborów życiowych. Podobnie jak Ty poprawiałam (skutecznie, bo poprawiłam) w tym roku maturę. Rok temu sprzed samego nosa uciekł mi lekarsko-dentystyczny, zabrakło tego sławnego punktu. Teraz nie chciałam niczego więcej, jak chociaż studiować tę stomatologię. Ale poszczęściło mi się, otworzyła się furtka na sam zaszczytny lekarski. O ile progi w tym roku nie oszaleją, uda mi się dostać do mojego wymarzonego Gdańska. Nie wierzyłam w to, że ten dzień kiedykolwiek nadejdzie... a nawet jeśli to kojarzyłam go z tym, że wystrzelą fajerwerki i moje życie całkiem się zmieni. Tymczasem nie zmieniło się nic. Przecież jeszcze mnie nawet nie przyjęli. Mimo to jestem z siebie dumna, że rok, który spędziłam w domu nie został zmarnowany. Gratuluję Tobie i sobie, że udało nam się wykorzystać tę szansę. Życzę powodzenia w rekrutacji i cierpliwości w oczekiwaniu na listy, bo mnie jej już brakuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ile mi komentarzy w życiu 'się skasowało'? Niewiele rzeczy na tym świecie frustruje bardziej -.-

      Moje już się zmieniło i właśnie jestem bardzo, bardzo ciekawa tego, jak będzie wyglądało, gdy już wszystko oficjalnie... <3

      Usuń
    2. Tego też nie mogę się doczekać - żeby mieć pewność, że GUMed chce mnie naprawdę i mogę pakować walizki.

      Usuń
  15. Hej, ja do matury i takich wyborów mam jeszcze szmat czasu, (4lata) ale zastanawiam się nad medycyna a podobno do niej trzeba się przygotowywać mega długo przed matura :) chcialabym zapytać na ile uczelni można złożyć papiery?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NIe przesadzałabym z tym "mega długo. To zależy od tego jak szybko się uczysz ;). Jedni potrzebują 3 lat, a inni roku.

      Usuń
  16. Podania możesz złożyć nawet na kilka uczelni, ale warto podejść do tematu ze zdrowym rozsądkiem, bo nie unikniemy obowiązkowych opłat rekrutacyjnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przecież opłaty nie da się uniknąć, jeżeli ktoś jej nie wpłaci, nie jest brany pod uwagę w rekrutacji i tyle. To tak jakby dobrowolnie zrezygnować.

      Usuń
  17. Studia medyczne to zawsze dobry wybór :) powodzenia i wszystkiego, co najlepsze!

    OdpowiedzUsuń
  18. Witam :)
    widze ze duzo osob dostalo sie na swoje wymarzone kierunki ;)
    Mam pytanie. Z jakich ksiazek korzystaliscie z biologii i z chemii ze tak ladnie poszla Wam ta matura?
    Dziekuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie wiem jak wy, ale ja wybrałam Wszechnice Polską, uczelnia znajduje się w Pałacu Nauki i Kultury w Warszawie. Polecam w szczególności na fajną atmosferę oraz ciekawych i kompetentnych wykładowców :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Uśmiałam się jak czytałam o Bydgoszczy :-) :-) :-) Tu jest naprawdę ładnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ładny jest też Białystok, ale wszędzie stąd daleko. Studiuje się tu naprawdę spokojnie, polecam, a miasto baaaardzo się rozwija :)

    OdpowiedzUsuń
  23. No dobra, to ja dowalę inne pytanie- wum czy cmuj? :)Podobno cmuj jest przereklamowany, ale Kraków jest dużo lepszy niż Warszawa (moim zdaniem). Czytam sobie ostatnio opinie na forach itd ale nadal nic nie wiem :(

    OdpowiedzUsuń
  24. Polecam Medyka w Łodzi. Świetna uczelnia i większość :) fajnych wykładowców. Ja osobiście jestem zadowolona. Jedynym warunkiem jest prawdziwa chęć studiowania medycyny. Ja np zaopatruję się w książki bo uwielbiam ciekawostki i to na prawdę jest doceniane u nas ) Jeśli lubicie się w tym serdecznie zapraszam ! Polecam tez fajną lekturę np tutaj http://www.tylkozdrowie.org/24-e-booki-medyczne Powodzenia w wyborze :)

    OdpowiedzUsuń

Jedyną zasadą komentowania - motto bloga.
'Piszesz? Pomyśl.'
puszyslawa@gmail.com