środa, 12 listopada 2014

Twoje pierwsze koło

W ostatnich dniach hasło "wylądowała w psychiatryku po poprawce z biochy" (ach, ten środowiskowy żargon) było mi całkiem bliskie.

Tak więc z radością powitałam dzisiejszy problem dnia, mianowicie:

Ech. Tak bardzo nie fair. Koło trwa do dwudziestej, a film zaczyna się dziewiętnasta trzydzieści. Reklamy. Ale dojazd. Nijak nie zdążę. Wrr.

 - Ej? A... Można wyjść z koła wcześniej?
 - Pewnie! Można nawet po pierwszej minucie... Heej? !! Ty chyba nie zamierzasz...!
[Dialog: ja - moja współlokatorka, studentka VI roku, 
idealny komentator całej sytuacji - przyp. autora]

Nie, żebym nie miała odchyłów w stylu "słuchanie ulubionej płyty ulubionego zespołu grającego power metal i metal symfoniczny o drugiej w nocy, a następnie sięgnięcie po podręcznik" (i zwleczenie się z łóżka o ósmej w nocy).

Ale jeżeli konsekwencją totalnego świrowania z... nadmiaru nauki? No dobrze, raczej nadmiaru materiału do przyswojenia w zbyt krótkim czasie. Jest przerzucenie się na zdrowy tryb życia, czyli: uzdrowienie diety, uprawianie sportu, całkowita rezygnacja z jedynej "używki" z jaką "eksperymentowałam", czyli energetyków i powrót do realizowania swoich licznych hobby, to jak najbardziej jestem na tak.

Chociaż, czy przeczytanie stu stron Zaginionej dziewczyny zamiast siedemdziesięciu podręcznika, jakie powinnam przejrzeć do jutra do osiemnastej...

Nie, nie ze skrajności w skrajność. Racjonalizm. Timing. Takie fajne hasło, jak dobrze wiedzieć, co znaczy. Bo pomaga.

Pokazuję i objaśniam. 

Mamy pierwsze koło. Z anaty. I mamy dużo innych, fajnych rzeczy do zrobienia. Na przykład napisanie posta na blog. - Na to jest czas teraz.

Do tego średnio opanowany materiał. [Nigdy w życiu nie przyznałam, że jestem do czegoś dobrze przygotowana, a rezultaty zależą od dyspozycji chwili. - przyp. autora] I jeszcze ... No, niecałą dobę do koła. - To za moment. Dziś i jutro w dzień.

Przeczytamy i jak zawsze pójdziemy na żywioł, zmierzymy się z testem jednokrotnego wyboru. Nie takie rzeczy się w życiu robiło. - To jutro wieczorem. Potem film w domeczku.

Rano wykład. Obowiązkowy, fee. Potem obiad i kilka godzin ze zdjęciami preparatów i część praktyczna kolokwium. - Piątek.

Kino, relaks, sprzątanie, ćwiczenia. - Po kole, wieczorem i następnego dnia w przerwach w nauce do kolokwium z histologii. To już drugie! Dwa pierwsze koła za jednym zamachem, taka wręcz kumulacja na dzień dobry.

I tym razem cały tydzień z tematyczną lekturą i resztą racjonalnego lajfstajlu. Posiadanie planu jest takie kojące!

Dzielenie się nim z ludźmi... Od początku istnienia tego bloga zamierzam się NIE UZEWNĘTRZNIAĆ. Tym razem wytłumaczyłam to sobie nadzieją, że może kogoś uspokoję. Albo zmotywuję. Cokolwiek.

Dla kontrastu.

Facebook:
 - Ma ktoś jakieś giełdy? Z anaty?? Błagam! Bądźcie ludźmi! !!! :'(


Codzienna, rytualna wizyta w markecie:
 - Ha. Rzuciłam energetyki. Idę wybrać sobie soczek.
 - [Bez słowa ładuje do koszyka litr energetyków pewnej znanej marki z czerwonym bykiem w logo.]
 -  ...
 - No co! To na wieczór!
 - ...
 - Ha! A to na teraz! [Kolejne dwieście pięćdziesiąt mililitrów.]
Wyliczyłam Ci, dozwolonej dziennej dawki kofeiny nie przekroczyłaś. 
Tym razem jeszcze przeżyjesz.

 Dialog z dzisiejszego wieczoru:
 - I po prostu się wczoraj spakowałem. I wyszedłem.
 - I kiedy wróciłeś?
 - No, teraz wracam.

Z obłędem w oczach i uśmiechem na ustach:
 - I tak sobie wyobrażam. Tak stoisz nad przepaścią. I tak patrzysz w dół. I myślisz: jak by było łatwo, jaki byłby spokój, jakby tak skoczyć.

Dialog, po którym odpadłam, bo ze zrozumieniem i nagłym przypływem optymizmu w oczach:
 - I wiecie co? Myślałem, żeby tak zamiast tych energetyków, z okazji kolokwium, przerzucić się na amfetaminę.
 - No! Ja też o tym myślałam!

Wszyscy, wszędzie, zawsze:
 - TRZEBA SIĘ UCZYĆ

Tak w ramach nieuzewnętrzniania się i podsumowania, przy okazji.

Yup, esemes do mamy.

No. I. Mimo pewnych różnic w spojrzeniu na obecną sytuację coś mnie z resztą skazańców (to też jest taka więź, jakby wisiał nad nami wspólny wyrok) łączy bardzo silnie. Wszyscy ze ślepą nadzieją czekamy na legendarny czas "po kołach".

Ach, jak to cudownie będzie po kołach!


Nie wiem, jak u reszty, ale u mnie po kołach owszem - będzie cudownie.

Ej. Mówcie, co chcecie. Nie ma lepszego kierunku studiów niż medycyna.

49 komentarzy:

  1. wariatka :) no, ale powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A-ha. Ja tu przez cały tekst cieszę się z dopiero co wypracowanego, logicznego i nawet chłodnego podejścia do sprawy, a pierwszy komentarz jaki? "wariatka" No... Doobra...
      ^^

      Usuń
  2. Ja w poniedziałek mam juz trzecie z anatomii :-D Ostatnio zastanawialam się nad najprzjemniejszą śmiercią i jednak wygrywa podcięcie żył leżąc we wrzątku :-) ( myśli po wynikach z ostniego koła)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Melato! Ja tam bym sobie znalazła jakiś wyjątkowo wysoki punkt w ładnej okolicy i z niego skoczyła. Najlepiej jeszcze w jakiejś zwiewnej sukni i rozpuszczonych włosach, tak lirycznie. Oczywiście gdybym miała zamiar to zrobić^^ Ostatnio pytają, więc wymyśliłam taki scenariusz.
      A tak naprawdę to:
      - jeżeli zdam koła, to zrobię coś fajnego w nagrodę;
      - jeżeli nie zdam kół, to zrobię coś fajnego na pocieszenie :)
      Trzymam kciuki w poniedziałek!

      Usuń
    2. "- jeżeli zdam koła, to zrobię coś fajnego w nagrodę;
      - jeżeli nie zdam kół, to zrobię coś fajnego na pocieszenie :)"

      ^ THIS

      To są moje ostatnie cztery lata w pigułce :D

      Usuń
    3. Jeśli umiesz się TEGO uczyć i TO sprawia Ci przyjemność to gratki!! Jesteś we właściwym miejscu, w odpowiednim czasie, tylko gratulować.
      Zazdroszczę, ale to nie jest próżna zazdrość(nie siedzę z założonymi rękami, robię co mogę dla siebie, walczę o siebie i to jest też Twoja zasługa:))
      natura-rei

      Usuń
    4. @Kosmeo - moje kolejne 4 prawdopodobnie też. No, chyba że patrz. Jeszcze(!) jest szansa.
      Nie no, chciałam żart. Że jest jeszcze szansa, że zawsze będę robić fajne rzeczy "w nagrodę"> :D Nawet mnie to nie bawi. Idę się uczyć.

      @Natura-rei, damy radę! Kto, jak nie my :))

      Usuń
    5. Widzę, że masz więcej polotu niż ja :-) Ze znalezieniem wysokiego punktu nie byloby problemu, czasami mi się wydaje, że mieszkam na osiedlu zbudowanym ze wzgórz i schodów :-D

      Usuń
    6. Wyzwanie: miejsce, z którego widać bloki się nie liczy.

      Usuń
  3. Jak się określa osobę, która no...motywuje...y. no. Że ci się chce, bo ona...no
    no.
    No wiesz

    dzięki:- )))

    No i masz pisać. Ale to już wiesz

    Ps. Fajne to twoje mieszkanie:- )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, Wera. Dzięki za komplement. Bardzo oryginalny, ale czuję, że od serca^^

      Wiem.

      PS: Wiem.
      PS2: Na żywo jeszcze fajniejsze, ale to się dowiesz :P

      Usuń
    2. od serca od serca
      i od trzech czwartych od śmierci (ból gardła może zabić, serio. nie wspominając o katarze)

      (też wiesz)

      może już nie będę nic pisać:/

      cześć Melatonina:- )

      ps. też przeczytam Zaginioną

      Usuń
    3. Melato Ci powiedziała "Cześć", ale system uznał jej komentarz za spam. Ale ja go widzę. Więc przekazuję ; )

      Usuń
  4. Medycyna to nie przelewki, u mnie koła to był zawsze pikuś, ewentualnie może z godzinka nauki i zawsze można było coś wyrzeźbić :P

    ej nie ma czegoś takiego jak obowiązkowy wykład:P Wykłady nie są obowiązkowe - sprawdź to:P Ćwiczenia są obowiązkowe:P Niech Was nie robią w wała:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie niby jakoś zmienili regulamin. Mają prawo sprawdzać obecność (mieliśmy mieć specjalne czytniki), ale nie sprawdzają, bo nie, bo tak chcieli wykładowcy, tylko na jednym przedmiocie. Ale można wyjść podczas jednej z licznych przerw albo. Albo przyjść po i się podpisać. Albo ktoś. No, to tyle jeżeli chodzi o obowiązkowość wykładów.

      Usuń
  5. A ja jestem na mechanice, w poniedziałek mam koło z kreski i matmy i sram po gaciach- ALE PRZECIEŻ MAM CZAS :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie mam czasu i wiem, że nie mam czasu, ale nie denerwuję się, bo nigdy się nie denerwuję i nie uczę się, BO NIE MAM WENY. Ależ to frustrujące.

      Usuń
  6. Ej. po kołach nie będzie lepiej. Przecież po kołach zaraz będą następne koła. A teraz mamy zacząć uczyć się szybciej niż tydzien przed! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, dlatego już dziś rozfoliowałam kolejny tom Morysia ; )

      Usuń
  7. No tak, studentka medycyny pełną parą. Gratuluję! :) Ja wylądowałam na Inżynierii Biomedycznej i choć nawet nie składałam na medycynę, to gdzieś w trzeciej liceum (czyli jednym słowem za późno) pojawiła się w głowie myśl o tym kierunku. Dlatego też zazdroszczę i pozdrawiam z kierunku, który ma za sobą już spooro kolokwiów. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyżej komentująca Wera postanowiła iść na lek w IV klasie technikum fotograficznego ; )
      W jakim mieście, jeżeli można spytać?

      Usuń
    2. Podziwiam w takim razie Werę! ;) Ja nie miałam tyle samozaparcia, żeby nadrabiać biologię i chemię. Poza tym wiedziałam, że to zbyt krótki okres czasu, by osiągnąć na maturze dostateczny wynik, po prostu realnie oceniłam swoje siły i w zasadzie cieszę się, że zrobiłam jak zrobiłam :)
      A studiuję w Krakowie ;)

      Usuń
    3. Myślałam o tych studiach tam, ale stwierdziłam, że na AGHu nie miałabym szans. Ta uczelnia? Jeżeli tak (a nawet jeżeli nie, inżynieria...) to ja podziwiam Ciebie!

      Usuń
    4. Tak, AGH. No nie ma lekko krótko mówiąc. :) Czasami się śmieję, że to kierunek "niespełnione marzenia o medycynie". Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z charakteru tych studiów i takim sposobem już kilka rozczarowanych odpadło. Inżynieria to inżynieria, przed matematyką, fizyką i informatyką nie ma ucieczki :)

      Usuń
  8. Hmm zazdroszczę Ci że się dostałaś i studiujesz super ! A mam takie pytanie są u Ciebie na roku ludzie starsi tacy koło 30 stki lub nawet po ???Bo marzy mi się medycyna już jakiś czas ale chyba już za stara jestem 26 lat :((((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam 22 lata, a dopiero w pażdzierniku marzy mi się zacząć stomatologię :) Uważam, że jeśli potrzbujesz tego dla sprawdzenia się/świętego spokoju na przyszłość/dla radości z zycia, to oznacza, że musisz spróbować niezależnie od wieku :)

      Usuń
    2. Również jestem ciekawa odpowiedzi na pytanie odnośnie grupy wiekowej na Twoim roku, Puszysławo :)

      Usuń
    3. Dwa lata nad Puszysławą studiuje bardzo miła pani w wieku słusznego 50+, więc jeśli medycyna to Twoje marzenie to nie pozwól, by coś tak błahego jak wiek Cię powstrzymało! :)

      Usuń
    4. No naprawdę pocieszenie dla mnie jak nic ja mam 26 lat a kobieta 50+ jest co porównywać a specjalizację będzie robić na emeryturze ???Chciałabym od Puszysławy prawdziwej i realnej odpowiedzi czy są tacy ludzie starsi na roku ? Z góry dziekuje thx

      Usuń
    5. Śmiało. W mojej grupie nie, najstarsze osoby z mojej uczelni, które znam osobiście, są po licencjacie. To znaczy - zaczynają teraz ze mną po licencjacie. Ale nieosobiście znam kilka starszych osób, więc - no ja trzymam kciuki. Jeżeli wiesz, że tego chcesz, to to rób.

      Jeżeli bardzo Ci zależy, to mogę nawet popytać, w jakim wieku są te osoby, które kojarzę i czy ktoś nie zna jeszcze kogoś. Ale generalnie tych z obecnego rocznika zdającego maturę może być mniej niż połowa.

      Usuń
    6. Dziękuję bardzo za odpowiedz :) Byłabym wdzięczna jakbyś się dowiedziała w jakim wieku są te osoby :) Kiedyś widziałam na jednej uczelni Medycznej w Polsce numery Pesel i najstarszy był 82 ....:) Już dawno chciałam studiować medycynę ale prywatne kłopoty nie pozwalały....Najbardziej przeraża mnie fakt że je skończę w wieku 33 lat i czy będąc na specjalizacji będę już mogła zarabiać na siebie ( chodzi mi o utrzymanie się nie chodzi o jakieś wielkie pieniądzę ) czy następne parę lat specjalizacji darmowe?

      Usuń
    7. Jeśli uda Ci się dostać na specjalizacje w ramach rezydentury lub na etat to zarabiasz pieniądze. Jeśli się nie dostaniesz to zostaje Ci wolontariat, albo ponowne pisanie LEKu.

      Usuń
  9. Kiedy jest po kołach? :O Prędzej znajdę Nibylandię chyba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uhm. Miło mi będzie Cię w niej spotkać <3

      Usuń
  10. Moja nauka wygląda podobnie :D Wszystko wokół jest bardziej zajmujące, a do świąt jeszcze sporo kolokwiów i zaliczeń, aż się odechciewa od samego patrzenia na książki :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Haha ile to człowiek musi przejść żeby wykonywać zawód który kocha... hahahah. Pozdrawiam SaltZie..

    OdpowiedzUsuń
  12. Pusia, kiedy nowy post??

    OdpowiedzUsuń
  13. Jest jest, weterynaria! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jeżeli człowiek jest sprytny od początku, to już w ogóle cud, miód i orzeszki^^

      Usuń
  15. Ciekawie na tej medycynie się dzieje :) Na każdym kierunku jest ciężko, ale medycyna zawsze wydawała mi się najbardziej wymagająca. A co do "rozpraszaczy" to zawsze mieszkanie w pierwszej kolejności jest na błysk :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Za moich czasów wszyscy się uczyli, a nie pisali blogi :P Teraz moj syn opowiada, że bawił się na imprezie z ludźmi z medycyny, więc chyba teraz jest tam łatwiej :)

    OdpowiedzUsuń
  17. a ja mam wrażenie że to "nie uczę się" to tak dla szpanu, a w rzeczywistości siedzi i kuje... ale przecież sie nie przyzna do tego publicznie... uwierzcie na tym kierunku nie da się nie uczyć - mówi wam to studentka 3 roku lekarskiego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówią, że nie mam prawa mówić, bo jeszcze nie ukończyłam pierwszego. Przyznaję rację.
      Poza tym, mogę na przykład nie uczyć się i nie zdać, brzmi to co prawda nieco absurdalnie, ale logicznie.

      Usuń
  18. Czy mozna liczyc na to, ze pojawią sie tu jakies posty jeszcze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba można, straciłam tylko wenę i zapał do pisania. Wierz mi, tęsknię za nimi.

      Usuń
  19. Oczywiście,ze nie uczenie się jest dla szpanu.W rzeczywistości siedzą i zakuwają ale nikt ci się do tego nie przyzna.Za chwile napisze,jak to super zaliczyła pierwszy rok bez poprawek itd...Uważam ,że prowadzenie bloga do czegoś zobowiązuje,ale wiem też ,że nikt nie napisze prawdy a szkoda wtedy byśmy wiedzieli jak to jest na tej medycynie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy jeszcze od grupy ludzi, wśród jakich się obracasz, bo w sumie nigdy nie wiadomo, czy trzeba mówić, że się nie uczy, uczy, nie uczy ale umie, nie uczy, uwala i uwala skutecznie, uwala część ale zdaje to, co trzeba, nie uczy, ale jest się inteligentnym, uczy, ryje i umie podręcznik na pamięć i tym szpanuje etc. ^^
      PS: Siedzę i zakuwam do egzaminów, ale nie podtrzymuję legendy o tym, że medycyna jest straszna, siedzi się po nocach i uczy i nie da się spod materiału wykopać. Da się wszystko. Prawdopodobnie. Jeżeli się chce.

      Usuń
  20. No na pewno nie można narzekać na brak pieniędzy po medycynie :D
    ale trzeba ją najpierw ukończyć, a z tym u mnie jest bardzo ciężko...

    OdpowiedzUsuń

Jedyną zasadą komentowania - motto bloga.
'Piszesz? Pomyśl.'
puszyslawa@gmail.com