poniedziałek, 6 lipca 2015

Inferno interny

"Mniejsza o to, że nie rozumiem, czy było w porządku, czy może nie wiesz, jak długo w ogóle to wytrzymasz."
Ale, ale - zrozumiałaś mnie właśnie idealnie!
- To kto z Państwa do zastrzyków?
Trójka studentów leku milimetr w tył.
- No dalej, chętny do zastrzyków! - miłym tonem jedna z sióstr.
Kolejny milimetr.
- Proszę, jednego ochotnika - dusza człowiek.
Ja jeszcze tym facetom pokażę.
- Dobrze, to co mam zrobić?

Na fali radości z sukcesu, jakim zakończyła się wyżej wspomniana scenka na pytanie "to kto pomaga zmieniać opatrunek" odpowiedziałam pewniej i od razu i żeby było w moim stylu - No cóż. 10 godzin gumedowych czynności pielęgnacyjnych nauczyło mnie przynajmniej tego, że jeżeli ciemność, widzę ciemność, to wychodzę i szukam wygodnego skrawka jakiejkolwiek podłogi czegokolwiek.

Tak. Dla niezorientowanych - w wakacje zdobywamy umiejętności praktyczne. Przez około miesiąc każdego roku, po pierwszym - praktyki pielęgniarskie.

Jasność, widzę jasność

Odłączyć kroplówkę, pani z 3 podać zupę (niesłona, nie zjem, ma pani sól, niesłona!, niesłodka też, niedobra), zastrzyki, lista pacjentów do zbadania cukru, na 8 temperatura, ciśnienie, tętno, lista pacjentów na rentgen, tych zwieźć na USG, idź na dół, bo TK nie odpowiada a pani z 5, nieprzytomnej, trzeba natychmiast i zwieźć.

To było sześć godzin. W tym czasie kilkukrotnie rozmawiałam chyba z każdym pacjentem. Część przesympatyczna (pan, stopa cukrzycowa, no generalnie, już jej nie ma), część bez kontaktu ze światem (pani na TK, "możesz pobrać krew, nie zaboli"). Z lekarzami - gastroskopia, odciąganie płynu z opłucnej (tylko skąd ten płyn? nie wiemy, ale po odciąganiu lepiej się oddycha - sympatyczny lekarz świetnie omówił oba badania/zabiegi - nie siedział w lekarskim).

Chyba każdego z tych pacjentów gdzieś, po coś zaprowadziłam, zawiozłam wózkiem lub łóżkiem (nieprzytomną pacjentkę dziewczyny musicie przełożyć).

- A młoda pani zaniesie mnie może na rękach, he? - żwawy 60-latek - A ja już zdrowy całkiem, dzisiaj wypisują!

Zrozumiałam, o co pielęgniarkom z "młodzieży, szanujcie nogi" chodziło. Zastanawiałam się, jak Ci pacjenci w ogóle się tam w tym upale trzymają, skoro ja padam. Mój ogromy szacunek, uznanie zdobyły siostry, uśmiechnięte, cierpliwe, biegające wszędzie, zapracowane, ogarniające wszystko, o wiele starsze od nas, praktykantów, w o wiele lepszej kondycji, zwolniły padniętych do domu. Pokój lekarski cichym, spokojnym i jedynym klimatyzowanym pomieszczeniem na piętrze.

Co ja robię tu-u-u (co Ty tutaj robisz? 12 ciężkich, szczerozłotych koron...)

Moment, myślę. Nie, teraz widzisz, na co się szarpnęłaś, porwałaś. Praktyki i zobaczenie medycyny od wewnątrz, prawdziwej, to idealny powód, jedyny, dla którego można rzucić studia. Jaa, mogę być dziennikarzem, robić zdjęcia, to mógłby być zawód dla mnie. Wolny, bez tego pędu, dzikiego i stresu albo raczej odpowiedzialności, upału, zapachu szpitala, zamkniętych przestrzeni i chorób.

Moment. Ty tam będziesz od siedzenia w lekarskim.

Czegokolwiek bym dzisiaj o tych z lekarskiego, tego konkretnego, nie pomyślała. Medyczny żarcik - nikt (po I roku), pan nikt (po drugim, etc.), student, pan student, lekarz. Pielęgniarki i dziewczyna na praktykach z pielęgniarstwa - wiedzą wszystko. Lekarze - mają wiedzę i ją przekazują, albo są lekarzami i siedzą w lekarskim. Ja jestem nowa, jestem tą wrażliwą (Jak nasi praktykanci? Ta wrażliwa przed chwilą - "no, jeszcze żyję" :) ), nie tak ogarnięta jak pielęgniarki, nigdy taka nie będę, poziom mojej wiedzy - zerowy.

Pacjentka: Niech się Pani trzyma. I oby więcej takich ludzi na świecie, jak Pani.
Zdrowia, przede wszystkim zdrowia i przez cały czas tego cudownego uśmiechu.
Przywiozłam wózkiem z badań, przytulała mnie, mówiąc to. Ogólnie - cudowny ktoś.

Pozbierałam się po trzech godzinach od wyjścia ze szpitala po swoim pierwszym dniu po tej drugiej stronie (a od tej pierwszej ten konkretny oddział tego szpitala kojarzę), przeszłam przez niezliczoną ilość etapów w rozmyślaniach,
stanęło na:
"rety, ale przecież... ja chcę tam wrócić".

Tylko się wyśpij. Nie daj się zmęczeniu. Skup. Myśl. Chcę.

20 komentarzy:

  1. Aaaale się ciesze, że dobrze trafiłaś! Ja po pierwszym roku trafiłam kiepsko, bo poszłam tam gdzie mi było wygodnie, czyli do szpitala w rodzinnej mieścince (nie miałam nikogo kto uświadomiłby mi jak bardzo zły jest to pomysł :D). Roboty zero, totalna wegetacja, nie pozwolono mi zrobić ANI JEDNEGO wkłucia, tragedia. Co ciekawe, po paru latach robię obecnie praktyki na tym samym oddziale i normalnie niebo a ziemia :) Chociaż w sumie dziś dopiero drugi dzień... :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Super,że jest ktoś taki jak Ty.Jest nadzieja na zmianę w służbie zdrowia:)Jeśli możesz to napisz w jakim mieście masz praktyki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okej, temperatura na zewnątrz wróciła do normy
      ja błyskawicznie zauważyłam, pacjent wymaga od Ciebie profesjonalizmu, a nie serca na dłoni
      wiedzy, wyleczenia, konkretnego podejścia
      i wręcz opisałabym relację jako lekarz-pacjent (ew. personel służby zdrowia - pacjent), a nie człowiek-człowiek.
      To widać. Wręcz w czasie interakcji pacjent zwrócił mi na to uwagę, nie bezpośrednio i chyba nawet o tym nie wiedział. Ale dobrze znać swoje miejsce :)

      Usuń
    2. Miałam jeszcze dodać. Tak, tekst to jest moje wrażenie po pierwszym dniu. Prawdopodobnie było właśnie takie, pewnie ciekawie mi będzie je wspominać, czytając powyższe po ostatnim dniu :)

      Usuń
  3. Jezeli możesz napisz jak naprawdę jest z anatomia na GUM-ie? slyszalam wiele zlych rzezczy o egzaminie i nie wiem czy to tylko plotki, czy prawda. I czy naprawdę tyle osob ma poprawke we wrzesniu? Powodzenia na praktykach :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. GUMedzie
      Nie zdałam teorii, zupełnie zasłużenie. Całkowicie i absolutnie.
      Subiektywna opinia nt egzaminu - trudniejszy, niż w zeszłym roku. Jednocześnie Ci, którzy się uczyli, zdali.
      Owszem, sporo.
      Ale czy ma być jakoś wyjątkowo strasznie, przerażająco, uwalają, celowo, na złość, jak nigdzie indziej - być może nie mam porównania, albo raczej na pewno nie mam porównania, ale uważam, że nie.

      Usuń
  4. Nie oszukujmy się na pierwszym roku prawie każdy ma z czegoś poprawkę we wrześniu,ja także.Nie studiuję na GUMedzie tylko na SUMie każda uczelnia jest wymagająca,ale nie zamieniłabym mojej na inną.Pozdrawiam Cię i życzę wytrwałości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Was słyszałam gorsze opinie, niż o GUMedzie :) Ze względu na ilość nauki/ciężko jest.
      "Nie zamieniłabym na żadną inną" rozumiem, popieram, ja też nie. Chyba, że na ŚUM! ^^
      Wzajemnie ;)

      Usuń
  5. Bardzo miło się czyta. Szczególnie to co napisałaś o pielęgniarkach. Sama jestem po pierwszym roku pielęgniarstwa i tak jak i ty mam teraz praktyki. Bardzo dużo pracy i wracam bardzo zmęczona, ale jest warto i na prawdę aż chce się tam wracać. Czekam na dalsze relacje i powodzenia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwaga z dziś: ekipa pielęgniarek z tamtego dnia była genialna :) albo moje pierwsze wrażenie tak silne, na co dzień - ludzie ludźmi :) są - różni :)

      Usuń
  6. Najlepsze:ty będziesz od siedzenia w lekarskim:- p
    właśnie. Wyśpij się! Dobrej nocy!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli się czegoś nie zda np.teorii to poprawka we wrześniu?A co jak noga powinie się również wtedy powtarza się rok.Przepraszam za głupie pytania ale jestem zielona w tej kwestii.Zamierzam studiować
    lekarski ale to dopiero w odległej przyszłości-czytaj za trzy lata;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimowy, trzy lata? To nie o nie zdawaniu myśl:- p tym się będzie martwić późnieeej. Wakacje są!:- p

    przepraszam puszysława za wcinkę:- )

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak tylko zapytałam,żeby później nie żałować.Wiem,że najpierw muszę się dostać na lekarski,a wcale nie jestem prymusem w szkole,dlatego muszę zastanowić się nad wszystkim za i przeciw.Chciałam tylko wiedzieć czy ewentualnie jak nie zda się to czy można powtarzać rok?Dziękuję za wszystkie rady dzięki nim mam jasną sytuację o tych studiach.

    OdpowiedzUsuń
  10. To Ci się fajne pielęgniarki trafiły, bo ja o swoich pigułach z praktyk po pierwszym roku czegoś takiego powiedzieć niestety nie mogę. [*]

    OdpowiedzUsuń
  11. Może pocieszycie tegorocznych oczekujących na listy na lekarski.Progi poszybowały w górę i z moim wynikiem 169 marne szanse,że gdziekolwiek się dostanę.Najgorsze jest to czekanie:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyluzuj ;) ze 169 na ŚUM się na pewno dostaniesz, ja się dostałam 2 lata temu ze 167 :) wątpię żeby aż tak progi podskoczyły

      Usuń
  12. Szkoda,że tak mało tu teraz zaglądasz.Może znajdziesz chwilkę i opiszesz w wielkim skrócie pierwszy rok?Czy jest coś czego żałujesz w wyborze tej uczelni,a nie innej?Tegoroczna maturzystka.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja uważam, że praktyki na studiach to świetna sprawa, aczkolwiek nie ma co ukrywać, że potrafią zarówno dodać skrzydeł jak i je obciąć. Grunt to trafić na przyjaznych ludzi wokół, którzy pomogą a nie na odwrót. Powodzenia w dalszym "praktykowaniu".

    OdpowiedzUsuń

Jedyną zasadą komentowania - motto bloga.
'Piszesz? Pomyśl.'
puszyslawa@gmail.com