środa, 19 sierpnia 2015

Siostro!


 - Świetna robota, Pani Doktor. Operacja przeprowadzona naprawdę doskonale. Szwy założone idealnie, moje gratulacje. - kończę wiązać bandaż na opatrunku z Altacetu na lekko opuchniętej po zdjęciu wenflonu dłoni.

Miły lekarski akcent na zakończenie praktyk. Ale jak tu czepiać się wołania "siostro, siostro, siostro!" pacjenta, który pytał o tego, no, dyrektora. Ordynatora może? Ordynatora.

Albo pomagania przemiłej lekarce w odprowadzaniu trochę mniej miłej i nie do końca niekłopotliwej pacjentki do toalety.

Pierwsze wrażenie i orędzie do narodu z poprzedniego posta, gorąco wtedy było. Wtedy, gdy to pisałam. Bardzo. Ale, ale, lekkie wrażenie, że odbyliśmy również szkolenie pod hasłem "oszczędzajcie nogi, młodzieży". Zawierające elementy zwalania co mniej fajnej roboty na co mniej fajnych ludzi (tudzież na tych mających miękkie serce, to już zależy od Ciebie). No cóż, praktyczne, pielęgniarki doświadczone latami pracy wiedzą, co mówią. I co robią.

Panie doktorze. A kiedy ja bede miała te, no, konsultacje? Konsultacje? Kolonoskopię może? No! Jutro Pani będzie miała. (Au.)

Z moich własnych obserwacji. Uwaga, będzie szokująco: ludzie oczekują od lekarza bycia lekarzem. (Mówiłam?) Nie przyjaciela, nie wsparcia duchowego (od tego jest... ksiądz? haha, może rodzina), nie opieki (tego mogliby oczekiwać od pielęgniarek) - konkretnej wiedzy, decyzji, leczenia. Powagi i profesjonalnego podejścia, naprawdę, nawet patrząc czasem na niektórych zrozumiałam zasadność prowadzenia przez niektóre uczelnie przedmiotu zwanego Podstawami profesjonalizmu.

Chciałabym napisać, za dużo House'a ludzie się naoglądali. Ale nieprawda. To powyższe to przede wszystkim u starszych. Spojrzenie na lekarza jak na kogoś będącego wyżej od nich, wręcz kogoś, w kim pokładają nadzieję i takie wręcz bezgraniczne zaufanie. Too był dla mnie szok.

Z kolei do nauki, czy tam raczej lepszym określeniem - do zdobywania wiedzy - motywowała (i nadal motywuje) mnie chęć zrozumienia tego co tam się działo, o co w tym wszystkim chodziło, co się dzieje, co robimy, co możemy zrobić, ciekawość! Znów uczucie, że fajnie wiedzieć, lepiej się człowiek czuje, wiedząc, inaczej przecież kompletnie bez sensu.

Zdecydowanie do zdobywania wiedzy. Z kolei do nauki motywuje takie majaczące coraz wyraźniej nad szyją ostrze. Wrześniowego terminu z anatomii.

Test na inteligencję, którego nie przeszłam: Znudziła mi się interna. Nie no, to znudzić się nie może, raczej, ale pielęgniarstwo na internie - no - to może. Ostatni dzień. A zapytam. Odwozimy pacjentkę na kardiologię. Możemy przyjść na zabieg? Możecie! Serio! Alebardzosuper!

Przyjęcie po królewsku. Traktowanie? Jak lekarzy, równych sobie, a kardiolodzy to ktoś! Przepytali. Ale umiarkowanie. W mojej opinii nawet dałam radę. Co więcej. Również dzięki pytaniom, rozmowie, wiedziałam co się dzieje, co robimy i miałam tą swoją anatomię w praktyce. Wszystko raczej na spokojnie. Z elementami klinicznymi podane, przybrane atmosferą sali półoperacyjnej. Chyba na niczym w tym roku nie skupiałam się aż tak bardzo, nie patrzyłam z takim zainteresowaniem i chyba z niczego w tak krótkim czasie nie wyniosłam aż takiej wiedzy.

Rozmowa po. Bo to rutynowy zabieg był. Wiemy, że studentom bardziej podoba się jakaś akcja, jak coś się dzieje i w ogóle (Naprawdę? Wolałam tak, gdyby coś się działo, to jednak mimo wszystko mogłabym nie ogarnąć.) szkoda, że nie było Was wczoraj, ratowaliśmy z czegoś poważniejszego. Ile jeszcze będziecie? Mamy numer, będziecie mogli przyjść. Długa rozmowa po. A jesteście z okolicy? Zadzwonimy. Nawet my mamy dwadzieścia minut na przyjazd po wezwaniu. (Co że jak o czym pan do mnie mówi?) Serio? Serio. Alebardzosuper?

Dziecko moje drogie, czas iść do domu. Spakować się i pojechać nad to morze.

Powyższego akcja sprzed ponad miesiąca.

11 komentarzy:

  1. Hej. Też jestem po praktykach pielęgniarskich. I nie będę ich na pewno miło wspominać. Setki zmienionych pampersów, setki razy kursy z probówkami i po wyniki i 3 (!) próby zrobienia zastrzyku oto bilans moich praktyk. Smutne ale prawdziwe. Dobrze że byłyśmy we dwie było raźniej. A ty swoje miałaś praktyki w jakimś większym szpitalu? Nad morzem? Pozdrawiam z Łodzi. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy poprawka z anatomii? :)
    Ja za to nie zdałam histologii. Codziennie się zastanawiam, jak to się stało... Zabrakło mi 1 pkt, żeby mieć to za sobą. :)))
    Także łączę się w bólu!
    PS: Ja swoje praktyki wspominam raczej dobrze, ale bez szaleństw, tęsknić nie będę. :)
    Pozdrawiam z PUMu. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To miałaś wielkie szczęście, że trafiłaś na tak fajnych lekarzy i pielęgniarki ;). Mnie lekarze ignorowali totalnie, ale nie oczekiwałam czegoś innego - w końcu praktyki pielęgniarskie, na co tu się obrażać.
    A pielęgniarki różne - jedne fajne, chciały mnie, żółtodzioba czegoś nauczyć, przepchnęły na kardiowersję i przezprzełykową stymulację do pooglądania. Inne wyładowywały na mnie swoją frustrację drąc się na cały oddział w obecności pacjentów i ich rodzin, że źle złożyłam foliową płachtę na ekg i nie szanuję ich pracy. I byłam jedyną studentką na praktykach po I roku, więc momentami miałam naprawdę dosyć.

    Ale nie ma tego złego... Przynajmniej jakiejś pokory nabrałam schodząc na ziemię po zwycięskiej sesji.

    Trzymam kciuki za anatomię :).

    I.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zniknął komentarz osoby pytającej o maturę (nie, to nie ten usunięty, informację o nim mam na mailu).
    A., wyślij do mnie maila jeżeli chcesz, może tak będzie najłatwiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jaki masz adres mailowy?
      A

      Usuń
    2. (popatrz troszkę w dół)
      puszyslawa@gmail.com

      Usuń
  6. Zazdroszczę... Strasznie... Mam nadzieję, że za rok będzie mi dane... Masz może jeszcze notatki Persila? Mogłabym prosić Cie o wysłanie ich na maila? Proszę, proszę, proszę... :) trzymaj się cieplutko, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe historie można wyciągnąć tak z artykułu jak i z komentarzy. Teraz mocno sie zastanawiam nad pielęgniarstwem. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajnie, że udało Ci się trafić w tak fajne miejsce i możesz się cieszyć i dużo nauczyć na tych praktykach. Nie zawsze się tak zdarza, że tak traktują praktykantów. Komentarze koleżanek wyżej mówią same za siebie. Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń

Jedyną zasadą komentowania - motto bloga.
'Piszesz? Pomyśl.'
puszyslawa@gmail.com